Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Osobną kwestią pozostaje prezentacja, która przeważnie stoi na bardzo wysokim poziomie. Amazońska dżungla i peruwiańskie wioski potrafią zaczarować swoim urokiem i miejscami Shadow of the Tomb Raider dostarcza nam krajobrazów jak z widokówek, praktycznie na poziomie Uncharted 4. Ogólnie rzecz biorąc, pod względem technicznym gra nie jest jakoś wyraźnie ładniejsza od poprzedniczek i choć wprowadzono drobne poprawki w postaci ulepszonych tekstur czy przemodelowania postaci, to główną różnicę robi tu przesiadka na mocniejszą platformę. Poprzednią cześć ogrywałem na podstawowym Xbox One, ponieważ gra pierwotnie wydana została tylko na tym sprzęcie. Podbicie rozdzielczości do 4K na Xbox One X (no prawie, bo tak naprawdę otrzymujemy 2016p), wraz z dobrze zrealizowanym efektem HDR, po prostu robi robotę (dodam tylko, że ta nie zawsze trzyma stałe 30 kl/s i od czasu do czasu nieco chrupnie, ale dla fanów płynności jest tryb 1080p w 60 kl./s). Zapomnijcie o ząbkowanych krawędziach, a kolory za sprawą szerokiego zakresu tonalnego prezentują się jeszcze lepiej, dostarczając więcej szczegółów zarówno w ciemnych, jak i bardzo jasnych obszarach. Pod względem grafiki nowy Tomb Raider na pewno nie zawodzi (choć nie wyznacza też nowych standardów), a po otrzymaniu wsparcia dla ray-tracingu na nowych kartach NVIDII pewnie jeszcze wyładnieje. Nieco gorzej wypada sprawa bugów, których nie brakuje i czasem można odnieść wrażenie, że twórców goniły terminy i wypuścili niedoszlifowany produkt. Relatywnie często trafić można więc na blokujące się lub kompletnie nieruchome postaci, ryby pływające nad powierzchnią wody czy dziwne animacje (swoją drogą te naszej bohaterki nieco się zestarzały od pierwszej części), a czas pierwszego loadingu woła o pomstę do nieba.   

Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Całości dopełnia zaś bardzo profesjonalne udźwiękowienie w postaci nastrojowej i budującej klimat muzyki (ta pompuje adrenalinę w bardziej dynamicznych scenach, podkreśla sielską atmosferę w spokojniejszych fragmentach, a w mroczniejszych etapach potrafi nawet wywołać ciarki na karku). Bardzo dobrze wypada także dubbing oryginalnej angielskiej wersji językowej, szczególnie przekonująca jest oczywiście Camilla Luddington, która ponownie wciela się w rolę Lary. Zwolennicy polskich głosów także nie mają powodów do narzekań, bo w głównej roli powróciła Karolina Gorczyca, ale ja co do zasady wybieram oryginalne głosy.

Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Komentarze do: Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?