Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?

Jak już pisałem na wstępie, Shadow of the Tomb Raider to bardzo dobra gra, która niemal w każdym aspekcie wypada przynajmniej poprawnie. I pomimo tego, że w mojej recenzji niejednokrotnie wyczuć mogliście lekkie rozczarowanie (po prostu spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego i bardziej spektakularnego zwieńczenia trylogii), bez wyrzutów sumienia mogę ją polecić wszystkim osobom, którym spodobały się dwie poprzednie części przygód Lary Croft i graczom, którzy są fanami tego gatunku. Sama historia, choć szybko wpada w utarte schematy i czasem zdaje się nieco zbyt patetyczna (nie liczcie na luzacki klimat Uncharted), jest angażująca, rozgrywka, w szczególności eksploracja grobowców i krypt, sprawia mnóstwo frajdy, a oprawa audiowizualna stoi na bardzo wysokim poziomie.

Bez wyrzutów sumienia mogę polecić tę grę wszystkim osobom, którym spodobały się dwie poprzednie części przygód Lary Croft i graczom, którzy są fanami tego gatunku.

Shadow of the Tomb Raider dostarcza ok. 15 godzin zabawy na wysokim poziomie, a jeśli będziecie chcieli wykonać wszystkie opcjonalne aktywności, w tym odnaleźć liczne znajdźki, zrealizować wyzwania czy spenetrować grobowce, to czas może ulec podwojeniu. Co najważniejsze, nie będzie on w moim odczuciu stracony i osobiście nawet przez moment nie męczyłem się przy grze, pomimo jej oczywistych wad, o których wspomniałem w tekście (zarówno w kwestii dysonansu ludonarracyjnego, jak i słabo nakreślonych adwersarzy, małej liczby zmian w rozgrywce czy braku konsekwencji twórców w projektowaniu poziomów i tego, z czym nasza bohaterka może wejść w interakcję). Nie da się jednak ukryć, że zapewne dość szybko zapomnicie o nowej Larze, szczególnie w obliczu nadchodzących murowanych hitów pokroju Red Dead Redemption 2. Jako swoista przystawka, Shadow of the Tomb Raider sprawdza się jednak bardzo dobrze i trzymam kciuki, by kolejna odsłona, która zapewne trafi już na kolejną generację, przyniosła podobny skok jakościowy jak Tomb Raider z 2013 roku.

Shadow of the Tomb Raider

 oprawa audiowizualna, liczne grobowce, nacisk na eksplorację (mniej walk), nowości w mechanice rozgrywki, możliwość dostosowania poziomu trudności w trzech aspektach, główna bohaterka wypada przekonująco

 mało zmian w stosunku do poprzednich części, sztuczna inteligencja przeciwników, dysonans ludonarracyjny, bardzo długi czas pierwszego loadingu, po zwieńczeniu trylogii spodziewać można było się nieco więcej

Cena (na dzień publikacji) : ok. 250 zł

Grę do recenzji dostarczyła:

Komentarze do: Shadow of the Tomb Raider - recenzja. Udana randka z Larą?