Test Synology DiskStation DS718+ – Wydajny NAS z funkcją transkodowania

Test Synology DiskStation DS718+ – Wydajny NAS z funkcją transkodowania

NAS dotarł do redakcji w szarym kartonie z naniesioną naklejką przedstawiającą najistotniejsze cechy urządzenia, co jest opakowaniem typowym dla firmy Synology, jak się okazuje, niezależnie od półki cenowej. Osoby przyzwyczajone do typowo konsumenckich produktów taki sposób pakowania odebrać mogą za formę oszczędności, ale pamiętajmy, że mamy tu do czynienia ze sprzętem adresowanym do świadomego odbiorcy, który, mówiąc kolokwialnie, nie musi się świecić. Musi być natomiast zapakowany bezpiecznie, a to akurat żadnych zastrzeżeń nie budzi, dzięki zastosowaniu dużej ilości wypełniaczy. Po otwarciu kartonika, oczom ukazuje się najpierw drugie, mniejsze pudełeczko z akcesoriami. Znajdują się w nim: dwa kable Ethernet, kluczyk umożliwiający zablokowanie tacek na dyski, śrubki montażowe, broszura szybkiego startu i 65-watowy zasilacz od EDACPOWER Electronics. Dopiero poniżej dodatków spoczywa jednostka centralna. Choć dla wielu z Was nazwa producenta zasilacza brzmieć może cokolwiek enigmatycznie, uspokajamy, jest to renomowany dostawca rozwiązań klasy korporacyjnej, na przykład zasilaczy do sprzętu medycznego. Tym samym, przynajmniej teoretycznie, zastosowana jednostka należy do wyższego segmentu.

Test Synology DS718+

Wymiary jednostki zasadniczej wynoszą 157 × 103,5 × 232 mm, czyli stosunkowo niewiele, masa zaś - 1,74 kg (bez dysków twardych). Przy czym zewnętrzne partie obudowy wykonano niemalże w całości z bliskiego czerni tworzywa sztucznego, ale jest to materiał naprawdę wysokiej jakości - lekko porowaty pod palcem i odporny na zabrudzenia. Zatoki dla dysków twardych umieszczono na froncie. Są one otwierane wspomnianym w poprzednim akapicie kluczykiem, a każda z nich ma dodatkowo własną diodę aktywności. W ich bezpośrednim sąsiedztwie znajdziemy natomiast przyciski POWER i USB Copy, pojedyncze złącze USB 3.0, a ponadto kolejne wskaźniki diodowe. Przechodząc na tył, ujawniają się dodatkowo po dwa porty USB 3.0 oraz Gigabit Ethernet, eSATA, uchwyt linki zabezpieczającej Kensington, gniazdo zasilające, przycisk RESET i perforacja dla wentylatora o średnicy 92 mm, który chłodzi całość. Ciekawostką jest, że w jednej z zatok na dysk zamontować można nośnik SSD, który w takim wypadku posłuży za cache. Wtedy jednak pozostanie nam tylko jeden slot dla magazynu danych, przez co nie skorzystamy z macierzy RAID 1, co w scenariuszu serwerowym jest nie najlepszym rozwiązaniem. Szkoda, że producent nie pokusił się o odrębne złącze pod SSD-ek, chociażby M.2.

Test Synology DS718+

Kwestię ewentualnej rozbudowy i konserwacji rozwiązano wyjątkowo nietypowo (i raczej niezbyt optymalnie). Otóż producent sugeruje, aby do wnętrza urządzenia dostawać się przez zatoki dla dysków, wyjąwszy je, podczas gdy sprzęt nie jest w prosty sposób rozbieralny. Tak uzyskujemy dostęp do wolnego gniazda SO-DIMM DDR3, w którym możemy zainstalować dodatkową kość pamięci. Tutaj kolejna ciekawostka - Synology zaleca stosowanie wyłącznie dedykowanego modułu własnej produkcji, a dokładniej D3NS1866L-4G, za który życzy sobie bagatela 340 - 370 złotych. Jak wiadomo, kości tego typu można spokojnie kupić ponad dwukrotnie taniej, ale zabrakło niestety jakiejkolwiek listy kompatybilności z pamięciami firm trzecich. Mało tego, czyszczenie NAS-a także nie należy do najłatwiejszych czynności. W stosunkowo niewielkim otworze, jaki powstaje wskutek wymontowania tacek, ciężko jest komfortowo manewrować dłonią, zwłaszcza w okolicach znajdującego się na przeciwległej ściance wentylatora. Wprawdzie we wnętrzu panuje przykładny wręcz porządek, a kompaktowe wymiary obudowy mogą się podobać, ale, naszym zdaniem, Synology lepiej postąpiłoby umożliwiając ściągnięcie całej górnej pokrywy, jak w tańszym modelu DiskStation DS218j.

Komentarze do: Test Synology DiskStation DS718+ – Wydajny NAS z funkcją transkodowania