Testuję Apple iPad Pro (M5). Czy to jeszcze tablet, czy już komputer?


Testuję Apple iPad Pro (M5). Czy to jeszcze tablet, czy już komputer?

Jak pisałam już przy recenzji OnePlus Pad 3, producenci tabletów znaleźli sposób, by w obliczu stale rosnących rozmiarów smartfonów utrzymać się na rynku. Zaczęli po prostu iść w tym samym kierunku, stawiając na coraz większe wyświetlacze i dokładając do nich klawiatury, dzięki czemu użytkownicy mają dostęp do najbardziej mobilnych "laptopów" na rynku. I wspomniana już propozycja chińskiej firmy jest przykładem, że może to być naprawdę udana kombinacja - model ten został nawet okrzyknięty "najlepszym tabletem na Androidzie" i z pewnością napsuł krwi Samsungowi, który zdecydowanie rządzi tym rynkiem. 

Osobiście znam wiele osób, które wybierają tablety Apple, nawet jeśli na co dzień korzystają z Androida i Windowsa. No przecież coś w tym musi być, prawda?

 realme GT 8 Pro - test flagowca, który chce wywrócić rynek do góry nogami

I w sumie faktycznie trudno się tu do czegoś przyczepić, no może z wyjątkiem faktu, że w formie tabletu OnePlus Pad 3 jest… nie do używania. Oczywiście specjalnie trochę wyolbrzymiam, ale mamy do czynienia z ponad 13-calowym urządzeniem, które jest zdecydowanie wygodniejsze w obsłudze w formie notebooka. I jest to zarzut często powtarzany przez osoby, które liczyły na coś bardziej kompaktowego, pomiędzy smartfonem i komputerem. I tu do akcji wkracza drugi najważniejszy zawodnik tej kategorii, czyli Apple, którego 11-calowy iPad Pro (2025) z układem M5 trafił już jakiś czas temu w nasze ręce. 

I choć na co dzień korzystam raczej Androida niż iOS, co zapewne wiecie już z poprzednich recenzji, to byłam bardzo ciekawa możliwości tego sprzętu. Zwłaszcza że osobiście znam wiele osób, które wybierają tablety Amerykanów, nawet jeśli nie korzystają z ich smartfonów czy komputerów. No przecież coś w tym musi być, prawda? Szczególnie w kontekście relatywnie wysokich cen narzucanych przez Apple, bo kiedy OnePlus Pad 3 kosztuje 2599 PLN za wersję 12/256 GB, za iPada Pro o tym samym rozmiarze i konfiguracji pamięci trzeba zapłacić co najmniej 6499 PLN. 11-calowa wersja jest bazowo nieco tańsza, bo startuje z poziomu 4999 PLN, ale… mój testowy wariant ze standardowym szkłem, 2 TB pamięci oraz łącznością WiFi i komórkową to już wydatek 11 999 PLN. 

Specyfikacja Apple iPad Pro 11" (M5)
Wyświetlacz 11 cala, 1668x2420 pikseli, Ultra Retina Tandem OLED, 264 ppi, 120 Hz
Procesor M5 (10 rdzeni: 4 wydajnościowe, 6 energooszczędnych) z Apple GPU (10 rdzeni)
Pamięć wewnętrzna 16 GB RAM + 2 TB na dane
Pamięć zewnętrzna  nie
Aparat tylny 12 Mpx
Aparat przedni 12 Mpx
Bateria 8160 mAh
Połączenia Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6e/7, 2,4/5/6 GHz, Bluetooth: 6.0, NFC, eSIM
Czujniki czujnik oświetlenia, czujnik zbliżeniowy
Złącza USB typu C (USB4)
System operacyjny  iPadOS 26
Wymiary 249.7 x 177.5 x 5.3 mm
Waga 446 g

A na co możemy liczyć w zamian? 11-calowy wyświetlacz Ultra Retina Tandem OLED o rozdzielczości 1668x2420 pikseli i odświeżaniu 120 Hz, 10-rdzeniowy układ M5 wspomagany przez 16 GB pamięci RAM i 2 TB pamięci na dane, który oferuje bogate zaplecze komunikacyjne z łącznością komórkową, Wi-Fi 7 i Bluetooth 6.0. iPad Pro został też wyposażony w 12 MP obiektyw szerokokątny na pleckach i 12 MP przednią kamerkę Center Stage na dłuższym boku czy akumulator o pojemności 8160 mAh, a wszystko to zamknięte w smukłej stylowej aluminiowej obudowie. 

iPad Pro 11" (M5) - wygląd i jakość wykonania

iPad 11 Pro przychodzi zapakowany w standardowe białe pudełko, na którym znajdziemy dużą wizualizację prezentującą przód urządzenia oraz informacje o pojemności pamięci na dane i łączności. W środku jest równie skromnie, bo poza samym tabletem dostajemy jedynie pleciony przewód USB typu C oraz trochę dokumentacji. Wszystkie dodatkowe akcesoria, zarówno te podstawowe, jak etui czy ładowarka, jak i rozszerzające możliwości urządzenia, czyli rysik i klawiatura, to dodatkowy wydatek (649 PLN za Apple Pencil Pro i 1499 PLN za Magic Keyboard). To jednak standard również u producentów sprzętu z Androidem, więc pod tym względem u wszystkich jest równie słabo. 

Na szczęście nie można powiedzieć tego samego o tablecie, bo iPad Pro wygląda dokładnie tak, jak się tego spodziewamy. Aluminiowa obudowa z płaskim tylnym panelem i ramkami, smukły profil (5,3 mm), dyskretna wyspa aparatów, a do tego tafla wyświetlacza z przodu - wszystko wysokiej jakości i starannie spasowane, więc efektem jest elegancka konstrukcja, która pewnie nigdy nie wyjdzie z mody (gdyby tylko testowana przeze mnie wersja kolorystyczna Gwiezdna czerń nie zbierała tak odcisków palców). A że mamy do czynienia z mniejszym 11-calowym tabletem, który mierzy 249.7 x 177.5 mm i waży 446 gramów, to korzystanie z niego jest naprawdę wygodne. 

Rzućmy jeszcze okiem na rozkład elementów (w położeniu "smartfonowym"), górna ramka kryje przyciski zasilania, mikrofon i dwa grille głośnikowe, na prawej znajdziemy przyciski regulacji głośności i magnetyczne mocowanie dla rysika, lewa jest pusta, a na dole czekają złącze USB typu C (Thunderbolt/USB4) i kolejne dwa grille głośnikowe. W tym miejscu wspomnę jeszcze tylko, że w dolnej części plecków można dostrzec też piny Smart Connector do podłączenia klawiatury. 

iPad Pro 11" (M5) - ekran

Przód urządzenia to oczywiście ekran, w tym przypadku otoczony symetrycznymi i cienkimi jak na tabletowe standardy ramkami, z powłoką antyrefleksyjną (i opcją wyboru nanostrukturalnego szkła w modelach 1 i 2 TB), która naprawdę skutecznie ogranicza odblaski oraz oleofobową warstwą odporną na odciski palców (jej skuteczność nie jest już tak spektakularna). Apple zastosowało tu 11-calowy panel Ultra Retina XDR, czyli mówiąc prościej swój najbardziej zaawansowany OLED o rozdzielczości 2420x1668 pikseli, zagęszczeniu pikseli na poziomie 264 ppi i adaptacyjnym odświeżaniu 10-120 Hz (co Apple nazywa ProMotion), który obsługuje gamę kolorów P3 i technologię True Tone, automatycznie dostosowującą balans bieli do otoczenia.

I trzeba przyznać, że wyświetlacz iPada Pro naprawdę robi wrażenie, zapewniając użytkownikowi dokładnie to, czego oczekuje od technologii OLED wysokiej jakości - piękne nasycone kolory, wysoki kontrast, prawdziwie głęboką czerń czy świetne kąty widzenia. W połączeniu z błyskawiczną i precyzyjną reakcją na dotyk, codzienna praca czy konsumowanie treści na tym urządzeniu to czysta przyjemność. A jak z jasnością? Apple przekonuje, że możemy liczyć na 1000 nitów dla całego ekranu i 1600 nitów jasności szczytowej (z HDR). Przy naszej metodzie testowej, czyli dla całego ekranu przy oświetleniu żarówką studyjną o mocy 85 W, generującą strumień świetlny 5000 lumenów, wyniki wyglądają zaś następująco: 2,07 nita jasności minimalnej, 480 nitów przy maksymalnym ustawieniu suwaka trybu manualnego oraz 870 nitów w trybie automatycznym.

Rzućmy jeszcze okiem w ustawienia ekranu, gdzie możemy wybrać tryb ciemny z opcją automatycznego włączenia po zmroku czy według harmonogramu, ustawić wielkość tekstu i jego pogrubienie, dopasować poziom jasności (i włączyć True Tone), podświetlenie nocne Night Shift (manualnie albo harmonogram i temperatura kolorów) czy ustawić czas autoblokady. Jest też opcja wybrania preferencji dotyczących wyglądu Liquid Glass, który może być bardziej Przejrzysty lub Matowy. Szkoda tylko, że podobnie jak przy iPhone'ach, przełącznik jasności automatycznej wylądował w ustawieniach Dostępności, gdzie trudno go znaleźć, a nie razem z pozostałymi ustawieniami wyświetlacza.

iPad Pro 11" (M5) - wydajność

Za wydajność iPada 11 Pro odpowiada własny chip Apple M5, czyli 10‑rdzeniowe CPU z 4 rdzeniami wydajnościowymi i 6 rdzeniami energooszczędnymi oraz 10‑rdzeniowe GPU, wspierany przez 16 GB pamięci RAM i nawet 2 TB pamięci na dane (jak w moim egzemplarzu recenzenckim). Producent chwali się tu dodatkowo akceleratorami Neural Accelerator, sprzętową akceleracją ray tracingu czy 16‑rdzeniowym systemem Neural Engine, ale nie potrzeba wcale wielu trudnych słów, żeby przekonać się, że nowy iPad Pro to wydajnościowa bestia i większość użytkowników nawet nie zbliży się w okolice maksimum jego wydajności. 

System i każde uruchomione na nim oprogramowanie śmigają aż miło, pozwalając na zaawansowaną wielozadaniowość i utrzymywanie w tle niezliczonej liczby aplikacji (pokazują to benchmarki, chociaż tu jak zawsze mamy problem z bezpośrednim porównaniem z Androidem, bo iOS nie pozwala na przeprowadzenie wszystkich naszych testów). Do tego możemy liczyć na bogate zaplecze komunikacyjne z dwuzakresowym Wi-Fi 7, Bluetooth 6, łącznością komórkową 5G (eSIM), mikrolokalizację iBeacon czy nawigację GPS/GNSS. Złego słowa nie można też powiedzieć o kulturze pracy tabletu, którego obudowa przy ok. 70% benchmarku AnTuTu nagrzewa się do niecałych 34 stopniu, więc w codziennym użytkowaniu tym bardziej rzadko robi się ciepły. 

 

iPad Pro 11" (M5) - możliwości fotograficzne

Możliwości fotograficzne nigdy nie były priorytetem producentów tabletów i niewiele się w temacie zmienia, nawet przy tak drogim sprzęcie jak iPad 11 Pro. Owszem, 12 MP obiektyw na pleckach iPada (f/1.8, 5x zoom cyfrowy dual pixel PDAF) radzi sobie lepiej niż większość konkurencji, ale idę o zakład, że większość z was ma lepsze obiektywy w smartfonach. Z drugiej strony, czy ktoś planuje robić tabletem inne zdjęcia niż fotki dokumentów czy inne użytkowe, na których coś planujemy, zaznaczamy czy dzielimy się z kimś informacjami w tej formie?

Większym problemem może być 12 MP kamerka przednia (f/2.0), która jest moim zdaniem jeszcze bardziej rozczarowująca jak na tę półkę cenową, a z niej będziemy korzystać przecież częściej do rozmów wideo. Na plus oczywiście obsługa Face ID, które działa na szczęście niezawodnie, błyskawicznie odblokowując urządzenie i Center Stage, czyli śledzenie ruchu użytkownika i automatycznie kadrowanie obrazu podczas wideorozmów w taki sposób, by znajdował się w centrum ekranu. 

iPad Pro 11" (M5) - oprogramowanie i bateria

Software 

Nigdy wcześniej nie miałam okazji testować tabletów Apple, ale pod względem oprogramowania szybko poczułam się tu jak w domu. No dobra, oczywiście żartuję, bo urządzenia amerykańskiego producenta to dla mnie wciąż dość świeża sprawa, ale w codziennym użytkowaniu iPadOS 26 to po prostu przerośnięty tegoroczny iPhone (za sprawą designu Liquid Glass nawet wygląda tak samo) wzbogacony o rozbudowany multitasking. Nie da się ukryć, że w połączeniu z wysoką wydajnością - szczególnie kiedy podepniemy sobie klawiaturę i używamy rysika - dostajemy tu środowisko niemal komputerowe, z którego korzysta się bardzo wygodnie. 

Możemy nawet wybrać, który tryb zarządzania aplikacjami i oknami pasuje nam najbardziej: Aplikacje na pełnym ekranie (aplikacje na pełnym ekranie, między którymi przechodzimy gestem przesunięcia), Okna aplikacji (wiele okien w jednej przestrzeni z możliwością dopasowania wielkości i miejsca) czy Stage Manager (okna w wielu grupach do konkretnych zadań). Co ważne, uruchomione okna czy aplikacje zapamiętują swoje położenie na ekranie, więc można w międzyczasie zająć się czymś innym, a potem wrócić do wybranego układu. 

Jak wspomniałam już wcześniej, iPada dostałam do testów razem z Pencil Pro, czyli najnowszą generacją rysika Apple, która jeszcze bardziej ułatwia pracę z niektórymi aplikacjami. Obsługuje on ściśnięcie pozwalające na szybki dostęp do dodatkowych funkcji, czujnik rotacji, dzięki któremu aplikacje potrafią rozpoznać obrót rysika wokół własnej osi, haptyczną informację zwrotną, dwukrotne stuknięcie umożliwiające szybkie przełączanie między narzędziami czy czujnik zbliżeniowy, dzięki któremu dokładnie widzimy, w którym miejscu dotkniemy ekranu. Standardowo rysik można magnetycznie przymocować do boku iPada, co umożliwia jego ładowanie indukcyjne i automatyczne parowanie, a w przypadku zgubienia zlokalizujemy go w apce Znajdź.

Bateria

Pod maską iPada 11 Pro siedzi akumulator o pojemności ok. 31 Wh, który wspiera ładowanie 60W, pozwalające naładować tablet od 0 do 50 proc. w 30 minut. W teorii, bo w praktyce z użyciem uniwersalnej ładowarki 60W PD3.0 zajmowało mi to od 35 do 40 min, a pełne ok. 90 min. Jeśli zaś chodzi o czas pracy, producent deklaruje do 10 godzin oglądania wideo czy przeglądania sieci z użyciem Wi-Fi i do 9 godzin podczas korzystania z sieci komórkowej. W rzeczywistości i te wyniki te są nieco przeszacowane, a przynajmniej tak było w moim przypadku, choć muszę zaznaczyć, że lubię ekrany z wysoko ustawioną jasnością. I nie da się ukryć, że to trochę za mało, jeśli traktujemy iPada Pro jako narzędzie dla profesjonalistów, którzy będą przez długie godziny zajmować się na nim obróbką zdjęć, wideo czy tworzeniem treści, korzystając przy tym z dodatkowych akcesoriów, jak choćby Magic Keyboard - no lepiej nie zapominać o ładowarce. 

Czas ładowania:

  • 15 min - 22 proc.
  • 30 min - 48 proc.
  • 45 min - 67 proc.
  • 60 min - 80 proc.
  • 75 min - 90 proc.
  • 90 min - 100 proc.

 

Ocena i opinia

Wraz z premierą iPada Pro (M5) Apple po raz kolejny udowodniło, że nawet jeśli nie należymy do grona jego oddanych fanów, to trudno nie docenić pewnych aspektów jego urządzeń. Tablet zamknięty jest w aluminiowej obudowie, a jego klasyczna stylistyka idealnie sprawdzi się w każdych okolicznościach. Na ekran Ultra Retina Tandem OLED aż chce się patrzeć, zwłaszcza że producent już nie wzbrania się przed adaptacyjnym odświeżaniem 120 Hz, a układ M5 w połączeniu z 16 GB RAM dostarcza tyle mocy, że mało kto będzie w stanie ją wykorzystać. Ale jak najbardziej można próbować, zwłaszcza że iPadOS26 obsługuje wiele profesjonalnych aplikacji, a multitasking działa po prostu świetnie, więc pod wieloma względami jest to sprzęt, który może zastąpić komputer.

iPad Pro pozostaje sprzętem dla wąskiego grona użytkowników, którzy będą potrafili w pełni wykorzystać jego potencjał, szczególnie że jego cena w testowanej przeze mnie wersji jest po prostu absurdalnie wysoka cena. I to nawet bez dodatkowych akcesoriów, które jeszcze podnoszą koszt całego zestawu gdzieś w okolice ponad 14 tys. złotych!

 Test Google Pixel 10 Pro. Czy tu zmieniło się coś poza liczbą w nazwie?

Z drugiej strony, iPad Pro pozostaje sprzętem dla wąskiego grona użytkowników, którzy będą potrafili w pełni wykorzystać jego potencjał, szczególnie że jego cena w testowanej przeze mnie wersji jest po prostu absurdalnie wysoka cena. I to nawet bez dodatkowych akcesoriów, które jeszcze podnoszą koszt całego zestawu gdzieś w okolice ponad 14 tys. złotych! Da się bez nich? No niby da, ale nie oszukujmy się, docelowego odbiorcy będą must have. Co więcej, Apple mogłoby poprawić kilka aspektów, jak pojemność akumulatora, a co za tym idzie czas pracy na baterii czy możliwości fotograficzne - nie wspominając nawet o pełnej obsłudze Apple Intelligence w naszym języku. Mówiąc krótko, iPad Pro 11 (M5) to kawał świetnego sprzętu, pytanie tylko, jak wiele osób naprawdę go potrzebuje i jest w stanie zapłacić tę furmankę pieniędzy.

iPad Pro 11" (M5)

 

iPad Pro 11" (M5) - opinia:

 iPad Pro 11" (M5) - zalety:

  • ekran Ultra Retina Tandem OLED, 120 Hz, 100 proc. DCI-P3
  • smukła aluminiowa obudowa 
  • wydajny chip M5, 16 GB RAM, do 2 TB pamięci
  • rozbudowany multitasking i Stage Manager 
  • Face ID i Center Stage dla wideorozmów
  • bogate zaplecze komunikacyjne z Wi-Fi 7, Bluetooth 6, 5G (eSIM)

 iPad Pro 11" (M5) - wady:

  • za mały akumulator, za wolne ładowanie 
  • aparaty w smartfonach pękają ze śmiechu
  • cena, zwłaszcza że w pełni profesjonalne wykorzystanie wymaga dodatkowych akcesoriów

*Cena (na dzień publikacji): 10 999 zł (16 GB/2 TB/Wi-Fi + eSIM) (kup w Media Expert)

Gwarancja: 24 miesiące

 

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

apple

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Testuję Apple iPad Pro (M5). Czy to jeszcze tablet, czy już komputer?
 0