Ten zasilacz ma coś, na co powinni wpaść 20 lat temu. Test Thermaltake Dockpower FI 1000 W

Testy i recenzje Zasilacze Obserwuj nas w Google

Ten zasilacz ma coś, na co powinni wpaść 20 lat temu. Test Thermaltake Dockpower FI 1000 W

Budowa i wygląd Thermaltake Dockpower FI 1000 W

Thermaltake Dockpower FI 1000 W to jednostka o wymiarach 160 x 150 x 86 mm. Obudowę wykonano z czarnej blachy o lekko chropowatej powierzchni, a jakość powłoki lakierniczej nie budzi zastrzeżeń. Całość prezentuje się estetycznie, choć pod względem wzornictwa nie odbiega znacząco od typowych zasilaczy ATX. Duży wentylator 135 mm osłania perforowana blacha z podłużnymi otworami o zaokrąglonych bokach, tzw. „fasolkami”. Na środku umieszczono logo Thermaltake z efektownym, opalizującym wykończeniem.

Na jednym z boków znajduje się duża naklejka z nazwą producenta i oznaczeniem Dockpower FI 1000W w złotej kolorystyce. Nie zabrakło również informacji o zgodności ze standardem ATX 3.1 oraz certyfikacie sprawności 80 PLUS Gold. Drugi bok jest znacznie ciekawszy, ponieważ to właśnie tutaj umieszczono złącze służące do połączenia zasilacza z odłączanym modułem okablowania. Jest to największy wyróżnik tej konstrukcji, do którego jeszcze wrócimy.

Tył zasilacza wykonano z blachy z drobną perforacją w kształcie plastra miodu, która zajmuje niemal całą powierzchnię panelu. Znajdziemy tutaj standardowy włącznik oraz gniazdo zasilania IEC320 C14. Producent nie przewidział osobnego przełącznika trybu półpasywnego, ponieważ wentylator pracuje przez cały czas działania jednostki. Zastosowana perforacja zapewnia dużą powierzchnię wylotu powietrza, co powinno sprzyjać chłodzeniu elektroniki.

Najciekawszym elementem konstrukcji jest oczywiście system Dockpower. W przeciwieństwie do klasycznych zasilaczy modularnych, w których przewody podłączamy bezpośrednio do obudowy PSU, Thermaltake zastosował osobny moduł ze złączami. Możemy go zamontować i podłączyć całe okablowanie, a następnie połączyć z właściwą jednostką. W razie wymiany zasilacza wystarczy odłączyć samą jednostkę, pozostawiając moduł wraz z przewodami w obudowie komputera. To bardzo praktyczne rozwiązanie, szczególnie dla osób często modernizujących swoje zestawy.

Połączenie obu elementów realizowane jest za pomocą szerokiego złącza z pozłacanymi stykami. Według producenta zastosowano tutaj powłokę złota o grubości 30 µm, która ma zapewniać dobre przewodzenie prądu, odporność na zużycie oraz trwałość połączenia. Moduł jest dodatkowo zabezpieczony mechanicznie za pomocą śruby z uchwytem D-ring, dzięki czemu nie powinien przypadkowo odłączyć się od zasilacza. Sam system jest prosty w obsłudze i nie wymaga dodatkowych narzędzi do rozłączenia obu elementów.

Sam moduł Dockpower wyposażono w czytelnie opisane gniazda dla przewodów ATX24, EPS, PCI-E, SATA oraz Molex. Nie zabrakło również dedykowanego złącza dla przewodu PCIe 5.1 12V-2x6 600 W. Wszystkie gniazda umieszczono na jednej powierzchni, co ułatwia podłączanie okablowania. Co ważne, rozwiązanie Thermaltake pozwala nie tylko wygodniej montować zasilacz, ale także wymienić go na mocniejszy, pod warunkiem zachowania kompatybilności z modułem i przewodami. Trzeba jednak pamiętać, że system Dockpower jest rozwiązaniem własnym producenta i nie należy stosować przewodów modularnych pochodzących z innych zasilaczy bez potwierdzenia ich zgodności.

Na spodzie zasilacza umieszczono dużą naklejkę z tabliczką prądowo-napięciową, oznaczeniem modelu oraz informacjami dotyczącymi certyfikacji i 10-letniej gwarancji. Zgodnie ze specyfikacją linia +12 V oferuje maksymalnie 83,3 A, czyli 999,6 W. Warto również zwrócić uwagę na osobną podstawę obudowy, która stanowi element konstrukcji przystosowanej do współpracy z odłączanym modułem.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Ten zasilacz ma coś, na co powinni wpaść 20 lat temu. Test Thermaltake Dockpower FI 1000 W
 0