TP-Link Archer MR400 - recenzja zaawansowanego routera 4G

TP-Link Archer MR400 - recenzja zaawansowanego routera 4G

Dla użytkowników ceniących sobie łatwość obsługi, Archcer MR400 będzie idealnym routerem, ponieważ - aby z niego korzystać - wystarczy przykręcić anteny, a następnie możemy już łączyć się z domyślną nazwą sieci (SSID), zarówno w paśmie 2,4 GHz, jak i 5 GHz, korzystając z domyślnego hasła. Nie oznacza to jednak, że pozbawieni jesteśmy opcji konfiguracji urządzenia - tradycyjnie dla TP-Linka, otrzymujemy bowiem całkiem rozbudowane oprogramowanie, oferujące wiele zaawansowanych funkcji, jak również aplikację mobilną z nieco okrojonymi, ale wciąż niezwykle funkcjonalnymi możliwościami. Wstępną konfiguracją przeprowadzić możemy korzystając z obu tych rozwiązań, jest ona bardzo prosta i przebiega bezproblemowo.

Oprogramowanie dostępne z poziomu przeglądarki internetowej (pod adresem 192.168.0.1 lub alternatywnie tplinkmodem.net) jest praktycznie bliźniacze do tego, które prezentowałem przy okazji testów routerów AC1200 oraz AC3150, dlatego też skupię się tu głównie na zmianach oraz opcjach dedykowanych obsłudze sieci komórkowych. Otrzymujemy więc przejrzysty, intuicyjny interfejs z logicznie pogrupowanymi funkcjami. Całość podzielono zaś na opcje podstawowe, skierowane do mniej doświadczonych użytkowników, oraz opcje zaawansowane, gdzie odnajdą się sieciowi weterani, potrzebujący pełnej kontroli nad routerem. O ile samo oprogramowanie i jego realizacja zasługują na pochwały, to zaskoczyło mnie, że w tym przypadku skazani jesteśmy na język angielski, kiedy to przywoływane przed chwilą modele posiadały spolszczoną (i to bardzo dobrze) wersję z bardzo przydatnym i rozbudowanym systemem pomocy. No nic, nie pozostało nic innego, jak tylko wyczekiwać aktualizacji.

W zakładce Basic znajdziemy mapę sieci, ustawienia dotyczące Internetu (możemy wybrać tryb preferowany 4G lub tylko 3G albo 4G), sieci bezprzewodowych (zmienimy ich nazwy i hasła), sieci dla gości (możemy im wygenerować sieć 2,4 GHz i/lub 5 GHz) oraz funkcje związane z kontrolą rodzicielską (te w przypadku tego routera są dość skromne, ponieważ możemy jedynie określić czas dostępu do sieci wybranych urządzeń oraz przypisać wybrane domeny do białej lub czarnej listy). Zdecydowanie więcej ciekawych funkcji znajdziemy w zakładce Advanced, gdzie określimy choćby tryb pracy routera (3G/4G lub tradycyjny, ale brakuje opcji wykorzystującej sieć GSM jako zapasową, która uaktywnia się, gdy zabraknie łączności z szerokopasmowym Internetem), ustawimy PIN karty SIM, limit danych komórkowych, a Archer MR 400 został również wyposażony w obsługę wiadomości tekstowych SMS, która może okazać się przydatna w przypadku wiadomości od naszego operatora (możemy nawet wysyłać własne SMS-y). W sekcji Network/Internet możemy włączyć też roaming danych i ustawimy profil sieciowy.

Z ciekawszych opcji warto wskazać także na obsługę serwera VPN w standardzie IPSec (zabrało bardziej popularnego OpenVPN), protokołu SNMP, kontroli przepustowości, przekierowania portów, port triggeringu, umieszczanie jednego z urządzeń w strefie DMZ, wiązanie adresu MAC i Firewall z ochroną DoS. W narzędziach systemowych znajdziemy jeszcze jedną ciekawostkę, czyli wsparcie dla protokołu zarządzania CPE WAN, zwanego też TR-069. Ten ostatni, za sprawą  ACS (Auto-Configuration Server), pozwala na zdalną autokonfigurację, połączenie i zarządzanie tym urządzeniem. Nie obyło się jednak bez pewnych braków, do których zaliczyć trzeba brak technologii Smart Connect, która w tej półce cenowej powinna się znaleźć. Nie uświadczymy tu też antywirusa korzystającego z baz Trend Micro, który dostępny był w AC3150 i oferował naprawdę efektywny filtr szkodliwych treści, a zaskoczył mnie również brak opcji QoS czy obsługi usługi TP-Link Cloud. O braku możliwości instalacji alternatywnego oprogramowania chyba nie muszę wspominać.

Aplikacja mobilna TP-Link Tether pozwala nam zaś uzyskać podgląd sieci i połączonych z nimi klientów oraz zawiera większość podstawowych i część zaawansowanych narzędzi (do codziennej kontroli naszego routera w większości przypadków okaże się w pełni wystarczająca), ale jest wyraźnie okrojona w stosunku do oprogramowania udostępnionego na komputerach, więc traktować należy ją jako pomocnicze narzędzie (choć zapewne w przypadku mniej wymagających użytkowników może okazać się w pełni wystarczalna). Mimo wspomnianych cięć, i tak uznać należy ją za duży plus - tym bardziej, że smartfon praktycznie zawsze mamy pod ręką, dzięki czemu możemy szybko sprawdzić potrzebne nam informacje czy ustawić istotne w danym momencie funkcje, np. z zakresu kontroli rodzicielskiej, kiedy potrzebujemy szybko odciąć naszej latorośli dostęp do sieci.

Komentarze do: TP-Link Archer MR400 - recenzja zaawansowanego routera 4G