Widzimy, że używasz oprogramowania blokującego reklamy, które są wyłącznym źródłem utrzymania serwisu ITHardware.pl. To dzięki nim opłacamy hosting i kupujemy sprzęt pomiarowy. Gwarantujemy Ci, że nie uświadczysz żadnych wyskakujących okienek ani banerów zasłaniających treść. Wesprzyj nas i wyłącz swój AdBlocker!

Dishonored 2 - Recenzja gry

Tagi: Bethesda, Arkane Studios, gaming, RPG, skradanka
Dodano: 18 Listopad 2016, 22:15, przez: Jakub Krawczyński
Przeczytano: 3,965, komentarzy: 0,
Spis treści:

Dishonored 2 to z grubsza rzecz biorąc połączenie skradanki, gry akcji i RPG. Trzon rozgrywki opiera się o filozofię sięgającą czasów Deus Ex, czyli oferowania graczowi wielu różnych ścieżek podejścia do wykonania jednego celu. Niektóre z nich są bardziej bezpośrednie i oparte na frontalnych atakach, inne wymagają używania mocy teleportacji i przemieszczania się po dachach, jeszcze inne – sabotażu alarmów tak by krzywdziły wrogów, czy tworzenia dywersji przez odcinania mocy od pewnych urządzeń aby stworzyć taktyczną  przewagę.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (5)

Jesteśmy przy tym zachęceni do eksploracji, odnajdując ukryte zapiski, słuchając dzienników audio czy też podsłuchując konwersacji czasami napotykamy się na tajne informacje, które oferują nam dodatkowe możliwości rozwiązania misji.

Nie tylko dlatego penetrowanie zakamarków się opłaca - dzięki temu możemy także wzbogacić się, plądrując cenne przedmioty a za uzbierane pieniądze można w sklepach usprawnić wyposażenie,  nabyć w sklepach nowy ekwipunek, czy też uzupełnić zapasy. Oprócz tego, to właśnie tu można zainstalować specjalne ulepszenia tak broni, jak i przedmiotów.  Sprzedawcą zawsze jest jakaś postać po przejściach, a każdy występujący w grze sklep da się także ograbić, ale wymaga to często ogromnego sprytu i przebiegłości.

Zbieractwo związane również jest z kościanymi amuletami, runami oraz Ołtarzami Odmieńca. Te pierwsze to przedmioty dodające nam pasywnych wzmocnień umiejętności fizycznych, jak i magicznych. Dzielą się na trzy kategorie: standardowe, zepsute (jedna pozytywna właściwość ale kosztem innej, negatywnej) oraz mroczne, które najczęściej posiadają jakieś unikatowe, magiczne właściwości kompletnie odmienne od reszty. Amulety można także tworzyć samemu pod warunkiem posiadania odpowiednich zdolności oraz zebraniu poukrywanych w świecie gry kości wielorybów.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (6)

Jeśli chodzi zaś o runy i Ołtarze, to dzięki nim zdobywamy punkty, które rozdysponowujemy na różnego typu umiejętności. Wśród nich zarówno te aktywne - nadprzyrodzone moce, jak i pasywne usprawnienia fizycznych ruchów. Ołtarze dodatkowo odsłaniają nam skrawki informacji o otaczającym nas świecie, o którym uczy nas Odmieniec w interaktywnych wizytach do Pustki, mistycznego miejsca pomiędzy światem żywych a umarłych.

Pewne sekrety wiążą się także z bardzo sprytnie przemyślanymi zagadkami mechaniczno-logicznymi, do rozwiązania których przyda się umiejętność nieszablonowego myślenia.

Dishonored 2 ogólnie reprezentuje dosyć ciekawą filozofię designu świata - niby nie jest zbyt przepastny, ale wypełniony po brzegi skrawkami folkloru, interakcjami z NPC i sekretami do zgłębienia. Świat ten jest na tyle głęboki na ile my chcemy mu się przyjrzeć ale nie zmusza nas do żmudnych powtarzalnych czynności a wręcz za naszą chęć węszenia po wszystkich zakamarkach - wynagradza.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (7)

Jeśli chodzi o otoczenie, to w kontynuacji Dishonored nie uświadczymy już plagi szczurów, a te gryzonie pojawiają się jedynie sporadycznie, najczęściej pałętając się wokół otworów wentylacyjnych w które możemy wpełzać będąc w swojej cienistej formie. Będą za to gniazda pasożytniczych much, które są wyjątkowo agresywne, a obecność ich gniazd kreuje obskurny, zdegenerowany klimat. Czasami towarzyszą im strażnicy gniazd - zainfekowani ludzie, którzy utracili resztki człowieczeństwa i złączyli się w jedności z pasożytniczym ekosystemem.

Oczywiście sama eksploracja byłaby w grze akcji niczym gdyby nie podtrzymywał jej ciężaru porządny system walki. Ważnym elementem rozgrywki jest kompletna swoboda starć. Podobnie jak w Splinter Cell: Blacklist możemy przeciwników pacyfik ować unikając przelewu krwi i starając się pozostać niewykrytym. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zabijać ich po cichu, na przykład przy pomocy kuszy, albo wprowadzać zamęt i mieszać w umysłach przeciwników, a nawet obracać ich przeciwko sobie. Dla fanów walki wręcz i broni palnej, jak najbardziej możliwe jest także angażowanie się w bezpośrednie starcia.

System walki wręcz został usprawniony i możemy bardzo płynnie przechodzić w wykańczające ruchy przy odpowiednim timingu naszych bloków, ewentualnie szybko kogoś przydusić. Ataki wykańczające wrogów są spektakularnie brutalne i urozmaicone, co daje ogromną satysfakcję.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (8)

Dishonored jednak nie odróżniałoby się zbytnio od innych gier tego typu, gdyby nie nadprzyrodzone moce, którymi dysponuje dwójka bohaterów. Corvo posiada z grubsza podobny zestaw umiejętności, co w oryginale - nastawionych na spowalnianie czasu, przejmowanie kontroli nad przeciwnikami czy zamienianie się w stado szczurów, ale Emily wprowadza całkowicie nowy magiczny asortyment. Bryluje Domino - zdolność łączenia umysłów kilku adwersarzy jednocześnie tak, aby później jeden nasz atak zabił ich wszystkich jednocześnie. Bardzo przydatny jest także Shadow Walk, czyli transformacja w pełzającego, cienistego potwora, który bardzo efektywnie potrafi dusić lub rozrywać na strzępy przeciwników, a przy okazji przeciska się przez kratki wentylacyjne. Emily może także tworzyć swoje klony i przełączać się nawet z nimi miejscami, lub stawiać złowrogo wyglądający słup, który hipnotyzuje wszystkich wokół. Wiele satysfakcji sprawia inteligentne łączenie wielu mocy jednocześnie w synchronizowanych i starannie zaaranżowanych atakach na dużą skalę.

W zasadzie jedynym minusem w mechanice rozgrywki w kwestii używania mocy jest czasami nie do końca działający tak, jak byśmy sobie tego chcieli teleport. Okazjonalnie szwankuje także kontekstowe załapywanie komend, ale to rzadkość.

Poza tym, developerzy oddali nam do dyspozycji masę gadżetów zaczepnych, od min ogłuszających po szrapnele i wiele rodzajów amunicji do pistoletu czy bełtów do kuszy (od zapalających po usypiające) dopasowanych do różnych rodzajów przeciwników i stylów gry.

Najciekawszym chyba przedmiotem jest jednak artefakt, związany z głównym wątkiem fabularnym,  którym możemy obserwować dwie czasoprzestrzeni w jednym momencie i przełączać się między nimi w dowolnym momencie, aby zmanipulować jedną wersję rzeczywistości, później uciec, aby następnie znowu przedrzeć się dalej w alternatywnym wymiarze w przeszłości. Jest to jeden z najciekawszych patentów od czasu Portala.

Jeśli chodzi zaś o to, z kim musimy się zmierzyć, nowym rodzajem przeciwników są zautomatyzowani żołnierze, którzy są dosyć nieprzewidywalnie, a możemy ich albo zniszczyć, albo przeprogramować i generalnie są bardzo wyczuleni na dźwięki. Niemniej ciekawym rodzajem "przeciwnika" jest także mechaniczna rezydencja jednej z głównych postaci w grze, którą można przearanżowywać niczym kostkę rubika, co zmienia ułożenie ścian, podłóg i sufitów i wprowadza bardzo ciekawy aspekt zagadkowo-eksploracyjny.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (10)

W kwestii Sztucznej Inteligencji, uznałbym ją za bardzo dobrą - nawet na normalnym poziomie trudności przeciwnicy są bardzo czujni  i nie można liczyć na nadmierną taryfę ulgową w dostrzeganiu nas, graczy. Co więcej różne typy przeciwników zachowują się całkowicie inaczej, a niektórzy z nich zastawiają na nas wyrafinowane pułapki, a jeśli zależy nam na pozostaniu niewykrytym to niesamowite wyzwanie sprawia przechytrzenie wrogów bez zwracania na siebie uwagi.

Na wyróżnienie także zasługują sytuacje, kiedy trzeba dynamicznie zainterweniować w obronie kogoś albo ta postać zostanie zabita, co daje graczowi dużą satysfakcję płynącą z respektowania jego siły sprawczej, jako kreatora wydarzeń.

Konstrukcja kampanii w kwestii głównego celu naszej przygody jest bardzo klarowna. Poszczególne cele misji także  są przejrzyste. Gra w bardzo inteligentny sposób streszcza nam zasłyszane, kluczowe informacje co w przypadku rozgałęziania się wątków bywa bardzo pomocne w zapamiętywaniu i łączeniu ze sobą szczegółów w całość.

Każda misja jest jak problem, który z początku wydaje się prostolinijny ale wraz z nabyciem dodatkowej wiedzy okazuje się, że być może nie zawsze najbardziej oczywiste rozwiązanie będzie tym, po które sięgniemy. W pewnych sytuacjach ktoś wydaje się okrutnym mordercą ale gdy dotkniemy głębiej tematu, okazuje się, że jest to postać tragiczna i zmanipulowana przez innych. Tego typu podejście bardzo przypomina niedo\scignionego Wiedźmina.

Dishonored 2 - screenshot z rozgrywki (11)

Bardzo podoba mi się także to, że gra nawet w końcowych etapach nadal potrafi zaskakiwać czymś nowym i odświeżać mechanikę rozgrywki. Najlepszym tego przykładem jest artefakt, którym możemy widzieć dwie czasoprzestrzenie jednocześnie i szybko się między nimi przełączać. Jest to bardzo świeże podejście do tematu, które jest znacznie bardziej pomysłowe niż nawet patenty w Quantum Break - grze której główną tematyką jest manipulacja czasem.

Pomimo otwartości podejścia do zakończenia, nie byłem w pełni zadowolony ze sposobu w jaki developerzy je wyreżyserowali, ale sam główny wątek był bardzo angażujący i dostarczył mi nieco więcej niż 30 godzin świetnej rozgrywki.

Oceń artykuł:
(Głosów: 2)

NAPISZ KOMENTARZ