Test dysku Samsung 970 EVO – Premierowa niespodzianka

Test dysku Samsung 970 EVO – Premierowa niespodzianka

Samsung kontynuuje ofensywę na rynku nośników półprzewodnikowych, i robi to zupełnie niespodziewanie, bo o bohaterze niniejszej publikacji dowiedzieliśmy się, dosłownie, otwierając przesyłkę od polskiego przedstawiciela tej firmy. Wprawdzie wcześniej pojawiło się kilka plotek, jakoby koreańska korporacja pracowała nad nowymi modelami SSD-ków, ale były to informacje bardzo lakoniczne, nieprecyzyjne i, jak się okazuje, częściowo fałszywe. Przykładowo, w jednym z doniesień znalazło się stwierdzenie, że producent porzuci sufiksy PRO oraz EVO, dla kolejnych modeli w hierarchii, nadając nowościom wyłącznie liczbowe symbole, na przykład 980 i 970. Tymczasem z dniem dzisiejszym, o ironio, na rynku debiutują modele 970 PRO oraz 970 EVO, różniące się tradycyjnie rodzajem zastosowanych kości. Pierwszy ma V-NAND MLC, drugi zaś - V-NAND 3bit MLC, a więc TLC. Oczywiście są to prostolinijni następcy dotychczasowej serii 960, czyli nośniki PCI Express 3.0, z protokołem NVMe 1.3. Tym samym, po lutowej premierze SAT-owskiej serii 860 (zobacz nasz test), Samsung odświeża w tym roku całą ofertę dysków SSD. Niestety tym razem do testów otrzymaliśmy tylko tańszy wariant, mianowicie 970 EVO, ale mając w zanadrzu wyniki 860 PRO, szykuje się niezwykle ciekawy bratobójczy pojedynek, pomiędzy dwoma bardzo podobnie wycenionymi urządzeniami: flagowcem z interfejsem SATA oraz ekonomiczną propozycją dla PCI Express. Wojna pokoleń - chciałoby się rzec. Kto wyjdzie z tarczą, a kto na tarczy?

Polityka firmy Samsung zakłada, że dyski PCI Express są pozycjonowane wyżej od tych na SATA. W efekcie nowy 970 EVO jest troszeczkę droższy od 860 PRO, choć ten drugi ma moduły MLC, zamiast TLC, a także zdecydowanie lepszą gwarancję.

Test Samsung 970 EVO

Podstawę nowej generacji dysków Samsunga stanowią kości V-NAND czwartej generacji, które wcześniej mogliśmy zaobserwować właśnie w przytoczonej powyżej serii 860. Przypomnijmy, chodzi o pamięci 64-warstwowe, o 30% obniżonym, według producenta, zapotrzebowaniu na energię elektryczną, a ponadto zredukowanym czasie programowania (wyższej wydajności). Bardziej szczegółową analizę tych modułów, względem 48-warstwowych poprzedników, przeprowadziliśmy już w przeszłości (link). Przy czym nowe dyski to także zrewidowany kontroler. Jest nim autorski układ Phoenix, który zastępuje stosowanego w serii 960 Polarisa. Samsung ostatnimi czasy przestał ujawniać pełne specyfikacje stosowanych sterowników, ale i tak z dokumentacji dysków wyciągnąć można sporo informacji. Podobnie jak poprzednik, Polaris ma pięć rdzeni, z tym że usprawniono ponoć komunikację z płytą główną komputera i podbito częstotliwość zegara taktującego. Idąc dalej, wzorem serii 860, przebudowano algorytm TurboWrite, przez co należy rozumieć bufor wysokiej wydajności, który w przypadku 970 EVO przydzielany jest częściowo dynamicznie, z puli wynoszącej do 78 GB (w przypadku testowanej wersji 250 GB: 13 GB, z czego 9 GB - dynamicznie), a nie ściśle wydzielony. Ostatnią spośród opisanych modyfikacji jest natomiast rzekome obniżenie temperatur roboczych, przez aplikację cienkiej warstwy miedzi i niklu, na powierzchnię nośnika. W efekcie nowe dyski, co oczywiste, mają być jeszcze szybsze.

Specyfikacje Samsung 970 EVO 250 GB, w porównaniu z 860 PRO 256 GB:

  Samsung 970 EVO Samsung 860 PRO
Interfejs PCI Express 3.0 x4, NVMe 1.3 SATA 6 Gbps
Kontroler Samsung Phoenix Samsung MJX
Kości pamięci V-NAND 3bit MLC (TLC) V-NAND 2bit MLC
Odczyt sekwencyjny 3400 MB/s 560 MB/s
Zapis sekwencyjny 1500 MB/s 530 MB/s
Odczyt losowy (4K, QD32) 200 tys. IOPS 100 tys. IOPS
Zapis losowy (4K, QD32) 350 tys. IOPS 90 tys. IOPS
Opóźnienie odczytu bd. bd.
Opóźnienie zapisu bd. bd.
MTBF 1,5 mln godz. 2 mln godz.
Gwarancja 60 mies. 60 mies.

A jak bardzo szybsze? Oficjalnie producent podaje odczyt i zapis sekwencyjny wynoszące, kolejno, nawet: 3500 oraz 2700 MB/s - dla topowej wersji 970 PRO 1 TB, 3500 oraz 2500 MB/s - dla 970 EVO 1 TB. Dla odniesienia, 960 PRO 1 TB charakteryzuje się identyczną prędkością odczytu sekwencyjnego, ale zapisem równym już "tylko" 2100 MB/s. Trzeba jednak pamiętać, że o ile w wydaniu z pamięciami MLC takie wielkości mają szanse wystąpić, o tyle w przypadku wariantu TLC są one mocno teoretyczne. Nieoczekiwanie informuje o tym sam producent, zaznaczając, że pojemność bufora wysokiej wydajności w 970 EVO 1 TB to 42 GB, a po przekroczeniu tej wartości zapis spada do 1200 MB/s. To wciąż całkiem sporo, jednak wraz ze spadkiem pojemności nośnika rozmiar bufora i końcowa wydajność dodatkowo maleją. Efekt jest taki, że dostarczony do redakcji model 970 EVO 250 GB ma bardzo szybkich 13 GB, pozwalających na zapis sekwencyjny z prędkością 1500 MB/s, podczas gdy po zapełnieniu TurboWrite jego wydajność szacowana jest na ledwie 300 MB/s. Stąd, nawiasem mówiąc, wziął się pomysł na porównanie względem 860 PRO, który osiąga co prawda znacznie niższe prędkości szczytowe, lecz, dzięki modułom MLC, jest niezależny od poziomu zapełnienia (i ma lepszą gwarancję, bo ograniczoną do 300, nie 150 TBW), a przy tym kosztuje zbliżone pieniądze, bo jakieś 530 - 540 złotych, w odniesieniu do 560 - 580 złotych, jakie trzeba będzie zapłacić za najtańszą propozycję Samsunga pod PCI Express.

Komentarze do: Test dysku Samsung 970 EVO – Premierowa niespodzianka