Test Genesis Nihon 750NM 750 W. Genesis wchodzi na rynek zasilaczy

Testy i recenzje Zasilacze Obserwuj nas w Google

Test Genesis Nihon 750NM 750 W. Genesis wchodzi na rynek zasilaczy

Zawartość opakowania Genesis Nihon 750NM

Genesis Nihon 750NM otrzymujemy w prostym, kartonowym opakowaniu utrzymanym w surowej, ekologicznej stylistyce. Nie jest to pudełko, które ma budować wrażenie produktu premium samą grafiką, ale dobrze pasuje do założenia tej serii, czyli atrakcyjnej ceny i skupienia się na samej konstrukcji zasilacza. Na froncie producent podkreśla zgodność ze standardem ATX 3.1, przewód 12V-2x6 600 W, certyfikat Cybenetics Silver, oznaczenie 80 PLUS Bronze oraz wentylator 120 mm z łożyskiem FDB. Z tyłu znajdziemy już więcej konkretów: tabliczkę prądowo-napięciową, listę zabezpieczeń, podstawową specyfikację, wykres sprawności i hałasu oraz schemat przewodów wraz z długościami.

Wnętrze opakowania wypada lepiej, niż można byłoby oczekiwać po budżetowym zasilaczu. Jednostkę zabezpieczono piankową wkładką, a akcesoria umieszczono w osobnym kartoniku. Nie jest to oczywiście poziom najdroższych konstrukcji modularnych, ale Genesis nie ograniczył zestawu do absolutnego minimum. Szczególnie dobrze wypada pakiet dodatków do organizacji przewodów, bo oprócz standardowych śrubek i przewodu zasilającego otrzymujemy także rzepy z logo producenta, czarne opaski zaciskowe oraz grzebienie do kabli. Przy zasilaczu ze stałym okablowaniem ma to realne znaczenie, bo nieużywanych wiązek nie można po prostu odpiąć.

Wraz z zasilaczem otrzymujemy:

  • kabel zasilający AC C13,
  • 4 czarne śrubki do montażu PSU,
  • instrukcję szybkiej instalacji,
  • rzepy z logo Genesis do porządkowania przewodów,
  • czarne opaski zaciskowe,
  • grzebienie do estetycznego prowadzenia okablowania,
  • osobne pudełko z akcesoriami.

Okablowanie 

Genesis Nihon 750NM jest zasilaczem ze stałym, niemodularnym okablowaniem, więc niewykorzystanych przewodów nie da się odpiąć. W typowej budżetowej konstrukcji byłby to po prostu kompromis, ale tutaj producent podszedł do tematu ciekawiej. Kable są czarne, mają izolację z tłoczoną strukturą, czyli embossingiem, a w zestawie znajdziemy grzebienie, rzepy i opaski do ich uporządkowania. Dzięki temu po zamontowaniu w obudowie okablowanie może wyglądać znacznie lepiej niż w wielu tanich zasilaczach ze zwykłymi płaskimi przewodami. To detal, ale w tej cenie bardzo istotny, bo Genesis próbuje odróżnić Nihon 750NM od bezpośredniej konkurencji nie tylko specyfikacją, ale też estetyką zestawu po złożeniu komputera.

Przewód ATX24 zakończono wtyczką 20+4 pin i ma on długość 550 mm. Do zasilania procesora otrzymujemy dwa osobne przewody EPS 12V o długości 685 mm, zakończone wtykami 4+4 pin. To duży plus, bo w tanich zasilaczach często spotykamy jedną wiązkę EPS z dwoma wtykami, a osobne przewody są praktyczniejsze przy mocniejszych płytach głównych. Do starszych kart graficznych przewidziano jeden przewód PCIe 6+2 pin o długości 560 mm oraz drugi przewód PCIe 6+2 pin z dwoma wtykami w konfiguracji 560 mm + 115 mm. Obie wiązki PCIe wykonano z cynowanej miedzi, co zwiększa odporność przewodnika na utlenianie. Najważniejszy jest jednak natywny przewód PCIe 5.1 12V-2x6 o długości 590 mm i deklarowanej mocy 600 W. Korzysta on z przewodów 16-24 AWG oraz również wykonano go z cynowanej miedzi.

Na nośniki danych i akcesoria producent przewidział dwie wiązki SATA/Molex. Każda z nich ma układ SATA 400 mm + 100 mm + 100 mm + 100 mm oraz dodatkowe złącze Molex po kolejnych 100 mm. Łącznie dostajemy więc 8 złączy SATA i 2 złącza Molex, co w zasilaczu 750 W jest w zupełności wystarczające dla typowego komputera gamingowego. Pod względem liczby wiązek Genesis Nihon 750NM wypada bardzo dobrze jak na swoją półkę cenową, szczególnie dzięki dwóm osobnym EPS, natywnemu 12V-2x6 600 W oraz dodatkom do estetycznego prowadzenia kabli.

 

Wiązka

Złącza/długość

Ilość kabli

ATX24 pin

55 cm 20+4 pin [18-22 AWG]

1

EPS 4+4 pin

68,5 cm 4+4 pin [18 AWG]

2

PCI-E

56 cm 6+2 pin [18 AWG, cynowana miedź]

1

PCI-E

56 cm 6+2 pin + 11,5 cm 6+2 pin [18 AWG, cynowana miedź]

1

12V-2x6 600 W

59 cm 12+4 pin [16-24 AWG, cynowana miedź]

1

SATA / Molex

40 cm SATA + 10 cm SATA + 10 cm SATA + 10 cm SATA + 10 cm Molex [18 AWG]

2

Do dyspozycji mamy wiązkę główną ATX 20+4 pin, dwa osobne przewody EPS 4+4 pin, trzy złącza PCIe 6+2 pin, natywny przewód 12V-2x6 o mocy 600 W oraz dwie wiązki SATA/Molex z łącznie 8 złączami SATA i 2 Molex. Największy plus to właśnie połączenie dwóch osobnych przewodów EPS, pełnoprawnego przewodu 12V-2x6 oraz dodatkowego zestawu do organizacji kabli. Genesis Nihon 750NM nadal pozostaje zasilaczem niemodularnym, więc nadmiarowe przewody trzeba ukryć w piwnicy obudowy lub za tacką płyty głównej, ale czarna tłoczona izolacja, grzebienie, rzepy i opaski mocno łagodzą ten kompromis. W praktyce jest to jedno z lepiej przygotowanych stałych okablowań w budżetowym segmencie PSU.

 

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Test Genesis Nihon 750NM 750 W. Genesis wchodzi na rynek zasilaczy
 0