Tradycyjnie testy wykonaliśmy z wykorzystaniem planszy ISO, planszy barw i blanszy AF. Jako wzór kolorystyczny posłużyło zdjęcie wykonane aparatem FujiFilm X-A2 z obiektywem Fujinon 16-50 mm.
Zdjęcia wzorcowe:
Zastosowane kamery mają matryce 8 i 2 mpix. Jest to połączenie spotykane jedynie najtańszych smartfonach. Można wiec mówić o dużym rozczarowaniu w konstrukcji za ponad 500 złotych. Wiele wskazuje na to, że jest to ten sam zestaw kamer na podzespołach SONY, co w UMI London, tańszym o 200 złotych. Producent zachwala zastosowanie interpolacji, pozwalającej na teoretyczne poniesienie rozdzielczości do 13 i 5 Mpix.
Test ISO mimo małej dokładności dość wyraźnie wykazał duże ziarno na zdjęciach. Właściwie do jego odkrycia wystarczyła by biała kartka z dowolnym nadrukiem.
Aparat bardzo dobrze poradził sobie natomiast z fotografią w trybie makro. Znaczek naszego autka został bez problemu wyostrzony mimo dużej połyskliwości. Jest to jeden z niewielu atutów matryc o niskiej rozdzielczości.
Autofocus wydaje się pracować dość dokładnie. Niestety niska jakość zdjęć utrudnia precyzyjną ocenę zjawiska.
Kolory na planszy są odwzorowane w miarę poprawnie, z niewielkimi przejaskrawieniami. Uwagę zwraca rozpikselowanie jednolitych barw, wskazujące na ograniczoną paletę bądź trudności z interpretacja koloru.
Zdjęcie z budynkiem prezentuje się stosunkowo dobrze. Kolory są odwzorowane prawidłowo, nie widać zniekształceń geometrycznych. Jakość zdecydowanie spada przy próbie nawet minimalnego powiększenia.
Aparat nie korzysta z dodatkowej aplikacji aparatu. Otrzymujemy więc prosty w obsłudze, podstawowy zestaw funkcji z kilkoma filtrami.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Test smartfona UMI Diamond