They Are Billions - recenzja

They Are Billions - recenzja

Nie możemy zapominać, że to właśnie wokół zombie opiera się cała gra. Warto się więc przyjrzeć, co przygotowali dla nas twórcy właśnie w tej sprawie. Pewnie Was nie zaskoczę – znów postawiono na prostotę. W grze występuje kilka rodzajów nieumarłych, różniących się nieco zdolnościami. Jedne trochę szybsze, inne z większą ilością życia, są też takie, co plują kwasem, czy, potrafią przeskoczyć mury obronne. Wszystkie jednak nie są skomplikowane i ich zachowań i umiejętności uczymy się bardzo szybko. Problemem dla gracza jest ich ilość… Niestety szwędacze spotkamy jedynie w olbrzymich stadach. Do tego dochodzi fakt już wcześniej wspomnianych hord, które raz na jakiś czas utrudniają nam rozbudowę osady. O nadchodzącej fali zombiaków zostaniemy poinformowani komunikatem na ekranie, mamy wówczas kilka minut na przygotowanie wojsk i przemieszczenie ich w miejsce skąd nadchodzą rozwścieczeni nieumarli. To najtrudniejsze momenty rozgrywki, zmasowany atak w wielu przypadkach uświadomi nam, jak źle się przygotowaliśmy, a nasze fortyfikacje… w sumie mogłoby ich nie być i na to samo by wyszło.

Świat pełen zombie to jednak przerażające miejsce – zwłaszcza gdy są ich tysiące

They Are Billions - recenzja

Co ciekawe deweloperzy przyłożyli ogromną wagę, aby zombie były faktycznie straszne. Nie mówię tu o ich wyglądzie, a o ich obecności jako realnym zagrożeniu. Gracz ciągle czuje, że nieumarli nie są tak głupi, jak się wydaje. Potwierdzają to słowa autorów, którzy twierdzą, że ich silnik pozwala na umieszczenie nawet dwudziestu tysięcy zombie na mapie i każdy z nich ma własny moduł sztucznej inteligencji. Dzięki temu zazwyczaj nierozgarnięte istoty reagują na wiele czynników, takich jak hałas czy widok martwego towarzysza – to dodatkowo napędza je, aby znaleźć winnego i już, akurat w tym przypadku, bezmyślnie zaatakować. Jedyną obroną jest budowa kolejnych murów, szkolenie jednostek i stawianie wieżyczek, chociaż nawet to wszystko może być nieskuteczne.

They Are Billions - recenzja

Mówiłem coś o nieskuteczności naszych działań? Prawdziwy test przejdziemy na końcu... Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszyłem się, gdy zbliżał się setny dzień, a w mojej głowie pojawiała się myśl o zwycięstwie. Aż nagle na ekranie zobaczyłem komunikat, że nadchodzi ostateczna horda zombie. Co się okazało – nie jak poprzednio z jednej strony… Fala nieumarłych nadciągała z każdego kierunku. Jak możecie się domyślać, nie byłem na to w ogóle gotowy – odpowiednie rozmieszczenie wojsk i umocnienie każdej ze stron w tym momencie było już niemożliwe. Pozostało mi tylko patrzeć, jak tysiące bezmózgich stworzeń niszczy mi wszystko, co zbudowałem przez kilka ostatnich godzin… Takim sposobem zakończyłem kolejną rozgrywkę, tym razem w dniu 94. Myślałem, że wiem już wszystko i umiem dobrze grać, jednak, jak się okazało, They Are Billions zaskoczyło mnie po raz kolejny.

Komentarze do: They Are Billions - recenzja