Test ASUS ZenFone 5 (ZE620KL) – Tak inteligentny, że bardziej się nie da

Test ASUS ZenFone 5 (ZE620KL) – Tak inteligentny, że bardziej się nie da

Bateria

ZenFone 5 ma ogniwo o pojemności 3300 mAh, co jest wartością nie rekordowo wysoką, ale przyzwoitą w odniesieniu do umiarkowanego zużycia energii układu Snapdragon 636. Telefon spokojnie potrafi wytrzymać dwie doby w stanie czuwania, przy sporadycznym odbieraniu krótkich połączeń czy wiadomości SMS, bez aktywnego Wi-Fi. Przy włączonym wyświetlaczu i intensywnym użytkowaniu, a więc korzystaniu z LTE, Wi-Fi, oglądaniu filmów i słuchaniu muzyki słuchawka potrafi wytrzymać od 10 do nawet 12 godz. - to bardzo dobry wynik. Gorzej jest niestety z czasem ładowania. ASUS zaimplementował funkcję określaną mianem Smart Charging, która dostosowuje prąd ładowania do warunków, przez co, przykładowo, w nocy bateria ładowana jest niższymi prądami, co wydłuża czas tego procesu, ale też mniej zużywa ogniwo. Za dnia, czyli w sytuacji teoretycznie optymalnej, ładowanie do pełna pochłania ponad 2 godz. Oczywiście mechanizmy ochronne akumulatora możemy w każdej chwili wyłączyć, co jednak nie zmienia faktu, że proces ładowania baterii ZenFone 5 do najszybszych nie należy. Jednoznacznie cieszy tylko, że pierwszych 20 min ładowania potrafi napełnić akumulator do ponad 20%, dzięki czemu bezproblemowo odbędziemy kilkugodzinną rozmowę telefoniczną.

W przypadku ZenFone 5 nie da się rzetelnie przeprowadzić naszego testu ładowania, polegającego na zbadaniu % naładowania baterii w danych interwałach czasowych. Zastosowanie technologii AI sprawia, że telefon ładuje się różnymi prądami, w zależności od czynników zewnętrznych. Wydaje się zarazem, że nie zawsze chodzi o porę dnia, ale także m.in. temperaturę. W rezultacie każdy cykl odnawiania przebiega nieco inaczej, choć można przyjąć, że w optymalnych warunkach całkowite ładowanie trwa trochę ponad 2 godz.

Osprzęt i łączności

Analizując osprzęt, warto zacząć od zabezpieczeń. ZenFone 5 został wyposażony zarówno w czytnik biometryczny, jak i funkcję rozpoznawania twarzy. I tak, czytnik linii papilarnych jest przyzwoicie szybki i precyzyjny. Podczas testów tylko parę razy przytrafiło mi się nierozpoznanie palca, i to raczej z mojej winy, a mianowicie mokrych lub zatłuszczonych dłoni. Moduł rozpoznawania twarzy jest natomiast przeciętny. Kiedy światło jest dobre, telefon dokonuje identyfikacji bez większych problemów, ale już po zmroku musiałem przysuwać urządzenie bliżej twarzy. Ponadto, algorytm potrafi dłużej "myśleć", gdy tylko zaczyna brakować idealnej zgodności ze zdjęciem referencyjnym. Dużej trudności dostarczają mu zwłaszcza nakrycia głowy, często prowadząc do nierozpoznania użytkownika. Oprócz tych dwóch dość powszechnych już zabezpieczeń znajdziemy ciekawą, choć wątpliwie użyteczną funkcję Smart Lock. Otóż ZenFone 5 pozwala selektywnie dezaktywować blokadę ekranu, w wyniku wystąpienia jakiś uprzednio zdefiniowanych okoliczności. Może to być pojawienie się w zaufanym miejscu, sparowanie z określonym urządzeniem Bluetooth, rozpoznanie głosu czy nawet kontakt z ciałem (wówczas telefon odblokowujemy tylko raz, a jego ekran pozostanie aktywny dopóki, dopóty będziemy się poruszać).

Test ASUS ZenFone 5 (ZE620KL) – Tak inteligentny, że bardziej się nie da

Pozostaje jeszcze kwestia łączności. Telefon ma Wi-Fi w standardzie 802.11ac (2,4 oraz 5 GHz), uzupełnione o technologię Wi-Fi Direct oraz tethering za pośrednictwem Bluetooth lub USB, a także, co oczywiste, LTE. Do tego dochodzi obsługa GPS z A-GPS, rosyjski GLONASS i chiński Beidou aka BDS. Nawigacja bardzo szybko znajduje położenie. Co więcej, ZenFone 5 gwarantuje także Bluetooth 5.0 z profilem A2DP, który umożliwia strumieniowe przesyłanie dźwięku stereofonicznego w wysokiej jakości, NFC, radio FM i dwukierunkowe USB 2.0 (OTG). Mając na uwadze obsługę dwóch kart SIM w trybie Dual Standby, gwarantującym jednoczesną aktywność obydwu modułów identyfikujących abonenta, do podsystemów łączności nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Swoistą ciekawostką jest, że telefon możemy połączyć z Internetem również za pomocą klasycznego złącza RJ-45. Jak twierdzi producent, ZenFone 5 jest w pełni kompatybilny z oficjalnym adapterem ASUS USB Ethernet Cable, który to jednak należy najpierw podłączyć do adaptera OTG (bo ma on złącze USB typu A). Wprawdzie ciężko uzasadnić racjonalność takiej konfiguracji, zwłaszcza z uwagi na ograniczenie maksymalnej prędkości przesyłu danych do 100 Mb/s, ale fakt faktem odpowiednią opcję do oprogramowania dodano.

System

Sprzęt otrzymał system operacyjny Android 8.0 Oreo z autorską nakładką ZenUI 5.0, co do której, na przekór wielu entuzjastycznym opiniom w całej sieci, mam mieszane odczucia. Na pierwszy rzut oka ASUS stawia na prostotę i wykorzystanie aplikacji Google, co nadaje systemowi lekkości. Dużym plusem jest niedublowanie aplikacji, jak zachowanie pojedynczej przeglądarki Chrome czy oryginalnej klawiatury, przy jednoczesnym ograniczeniu liczby programów wgranych domyślnie. Z rzeczy dodatkowych ZenFone 5 ma właściwie tylko Facebook oraz Instagram, czyli coś, co i tak większość osób szybko pobierze własnym sumptem. Ale nie dajcie się zwieść pozorom. Wiele funkcji skrywa bezpośrednio nakładka systemowa, ale niestety nie zawsze są one dopracowane. Ciekawym dodatkiem jest asystent Game Genie, który pozwala nagrywać lub strumieniować obraz z gier w rozdzielczości do 1080p, umożliwiając jednocześnie dogranie komentarza głosowego, naniesienie obrazu z kamerki przedniej i stworzenie makr. Interesujące i całkiem praktyczne. Nie jak moduł obsługi gestów ZenMotion, który ma problemy z rozpoznawaniem niektórych ruchów i bardzo ograniczoną funkcjonalność, niemalże wyłącznie do gestów przy wygaszonym ekranie, czy animowane ikonki ZeniMoji - choć sympatyczne, trapione wspomnianymi przeze mnie wcześniej przycięciami. Krótko mówiąc, zastosowana nakładka spisuje się dobrze tak długo, jak tylko unikamy obcowania z jej bardziej zaawansowanymi funkcjami.

Test ASUS ZenFone 5 (ZE620KL) – Tak inteligentny, że bardziej się nie da

Komentarze do: Test ASUS ZenFone 5 (ZE620KL) – Tak inteligentny, że bardziej się nie da