Test laptopa Gigabyte AORUS 15P XC - Analiza układu chłodzenia i kultura pracy
By dostać się do środka, musimy odkręcić 12 śrubek typu T6H, a gdy się już z nimi uporamy, to zdjęcie panelu tylnego jest stosunkowo proste, gdyż nie posiada on żadnych dodatkowych zatrzasków. Na płycie głównej znajdziemy zarówno dwa sloty M.2 na dyski SSD, z czego jeden zajęty przez domyślny nośnik (szkoda, że zabrakło wsparcia dla RAID-0/1), jak i dwa gniazda na pamięci RAM (w przypadku naszej konfiguracji oba są zajęte). Sporo miejsca zajmuje tu też akumulator o naprawdę dużej pojemności (99 Whr). Sam układ chłodzenia jest całkiem rozbudowany, gdyż otrzymujemy dwudrożny system, który składa się z dwóch gęstych radiatorów, dwóch wentylatorów (12 V, 83 łopatki każdy) i pięciu rurek cieplnych, z czego dwóch wspólnych dla CPU i GPU. Wszystkie najgorętsze komponenty umieszczono w górnej części obudowy, a bezpośrednio pod panelem roboczym znajdują się tylko głośniki, nawet podczas intensywnej rozgrywki obudowa w tym miejscu pozostaje relatywnie chłodna, co poprawia komfort użytkowania.

Laptop generalnie pochwalić trzeba za chłodzenie podzespołów. W trakcie stress testów z jednoczesnym wykorzystaniem Prime95 i FurMark procesor nagrzewa się maksymalnie do bezpiecznych 90°C (skorzystanie z trybu Maximum, gdzie wentylatory pracują z maksymalną prędkością, pozwala zbić kilka stopni). Przeważnie jednak w tracie grania temperatury nie przekraczają 87°C. Niemniej producent zdecydował się na dość asekuracyjne podejście w ramach limitu mocy, ponieważ raczej rzadko widywać będziemy tu wartości powyżej 4,2 GHz dla CPU i w grach prędkość procesora oscyluje raczej w granicach 3,5 GHz. W przypadku GPU nie odnotowaliśmy żadnych problemów, bo temperatury grafiki przy maksymalnym obciążeniu zamykały się w 84°C. Test stabilności zegarów, polegający na 20-krotnym ukończeniu benchmarku 3DMark Time Spy, notebook kończy pozytywnie z bardzo dobrym wynikiem na poziomie 98,4%.

Nieco gorzej ma się sprawa temperatur obudowy i kultury pracy. Zacznijmy do tego pierwszego elementu, gdzie najpierw warto odnotować pozytywny element, czyli chłodne powietrze zaciągane w miejscu, w którym trzymamy lewą dłoń w czasie gry (okolice sekcji WSAD). Powyżej i po bokach znajdują się jednak wyloty, z których wydostaje się ciepłe powietrze, więc potrafi się to dawać we znaki z prawej strony, gdzie trzymamy dłoń z myszką. Poza tym, o ile temperatury górnego panelu są jak najbardziej do zaakceptowania, tak tylny panel potrafi naprawdę mocno się nagrzewać (w stress testach nawet wyraźnie powyżej 60°C), więc osoby, które lubią grać z laptopem na kolanach, nie będą zadowolone. Na szczęście w trakcie niskiego obciążenia systemu nie ma takiego problemu. Jeśli zaś chodzi o hałas, to w trybie Maximum z wentylatorami rozkręconymi na najwyższe obroty notebook generuje aż 53 dBa, ale jeśli ograniczymy się do bardziej elastycznego trybu Gaming, to wartość ta spada do łatwiej akceptowalnego poziomu (48 dBa). Tak czy inaczej, AORUS 15P XC nie należy do cichych.
| Rozkład temperatur w trakcie obciążenia systemu - wierzch (panel roboczy) | ||
| 34,9°C | 47,5°C | 44,6°C |
| 37,1°C | 48,6°C | 42,3°C |
| 28,7°C | 28,3°C | 30,7°C |
| Rozkład temperatur w trakcie obciążenia systemu - spód | ||
| 56,1°C | 66,1°C | 53,4°C |
| 60,5°C | 56,7°C | 42,1°C |
| 35,8°C | 31,5°C | 30,9°C |
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Test laptopa Gigabyte AORUS 15P XC. Na co naprawdę stać mobilną wersję GeForce'a RTX 3070?