Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz

Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz

Do kolorowych opakowań z wizerunkami cybernetycznych postaci firma iiyama zdążyła już wszystkich przyzwyczaić. Trudno odczekiwać, by szybko zmieniono ten charakterystyczny trend. Siłą rzeczy model GB2560HSU otrzymujemy w takim właśnie kartonie, o wymiarach 635 x 465 x 205 mm - dodam. Ilość czysto technicznych informacji jest niezwykle skromna, właściwie to nie ma ich w ogóle, ale pudło z całą pewnością przyciąga wzrok. Wyraźnie umieszczone oznaczenie modelu sprawia przy tym, że nikt się nie pomyli przy zakupie, wybierając nieświadomie starszy model, choć w naszym kraju to i tak abstrakcja, bo sprzęt tej klasy raczej na półkach nie stoi. Na pochwałę zasługuje bardzo szeroki zestaw okablowania. Są to: DP, HDMI, USB oraz przewód zasilający. Tak więc producent dostarcza każdy kabel, jakiego hipotetycznie może potrzebować posiadacz opisywanego monitora. Poza tym w zestawie znajdziemy jeszcze elementy podstawy (stopę i szybkośrubki). Przechodząc do zabezpieczenia zawartości, jest ono klasyczne, ale zarazem sprawdzone - styropianowe okładziny i duża ilość folii. Na sposób pakowania, czy to w kwestii zabezpieczenia czy akcesoriów, narzekać nie można.

Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz

Przygotowanie sprzętu do pracy nie jest trudne. Wystarczy bowiem przykręcić stopę do fabrycznie zamontowanego ramienia, co odbywa się z pomocą trzech szybkośrubek, bez wykorzystania narzędzi. Śrubki wprawdzie nie są zintegrowane z gwintem, ale robienie z tego problemu byłoby daleko idącym naciągnięciem. Tym bardziej, że w chwile po ustawieniu w miejscu docelowym G-Master GB2560HSU Red Eagle wręcz uderza nowoczesną stylistyką i bardzo dobrą jakością wykonania, nawet nie tyle w swojej półce cenowej, co jako monitor klasy konsumenckiej w ogóle. Matryca umieszczona jest za szklaną taflą, a resztę obudowy buduje wysokiej klasy tworzywo sztuczne o porowatej powierzchni. Oczywiście monitor nie jest zupełnie pozbawiony ramek, bo jakieś 5 mm od krawędzi bocznej pochłania martwe pole, jednak to wciąż dużo bardziej subtelne od klasycznych, topornych projektów z wyraźnie odznaczającym się obramowaniem. Na uwagę zasługuje świetne spasowanie, jak również dobra powłoka antyodblaskowa, która nie jest zbyt ziarnista, a mimo to nie odbija światła w większym stopniu, przez co udaje się znaleźć kompromis między widocznością w nasłonecznionym pomieszczeniu a odczuwalnym kontrastem. Panel okazuje się ponadto stosunkowo łatwy w czyszczeniu.

Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz

Na całe szczęście iiyama zdecydowała się odpuścić w tym modelu irytujący dotykowy panel sterowania, znany doskonale z poprzednika, na rzecz przycisków fizycznych. Jest ich łącznie sześć, z czego jeden pełni tylko rolę włącznika-wyłącznika. Do pozostałych obiecuję powrócić w rozdziale poświęconym menu ekranowemu. Teraz nadmienię jedynie, że wszystkie przyciski chodzą naprawdę płynnie, mają wyczuwalny moment aktywacji i są na tyle duże, by można było je bezproblemowo wyczuć palcem. Jak zdążyłem wspomnieć we wstępie, istotnym atutem modelu GB2560HSU jest podstawa, a konkretniej możliwości regulacji. Monitor możemy podnieść o 130 mm, obrócić o 45 st. na obydwie strony, pochylić w przedziale 27 st. (od -5 do +22 st.), a ponadto ustawić w trybie portretowym, zwanym inaczej pivotem. Sama podstawa jest zarazem bardzo stabilna. Nawet mocniejsze uderzenie w blat roboczy nie przekłada się na widoczne kołysanie ekranu. Przy czym jakby kogoś te cechy z jakiegoś powodu nie satysfakcjonowały, wciąż pozostaje możliwość wymiany ramienia na inne, zgodne ze standardem VESA 100. Jedynym, co trzeba zrobić, jest odkręcenie ramienia fabrycznego. W tym celu należy po prostu usunąć cztery śruby, posługując się śrubokrętem typu Philips, czyli popularnym krzyżakiem.

Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz

Wszystkie złącza wejścia-wyjścia umieszczono na tyle, w pozycji równoległej do matrycy. Dla przypomnienia, producent przewidział: koncentrator USB 2.0 z dwoma gniazdami i wejściem, DisplayPort 1.2, HDMI 1.4, wyjście liniowe na słuchawki oraz, co oczywiste, gniazdo zasilające. Zasilacz jest wbudowany. Trochę szkoda, że gniazda uniwersalnej magistrali szeregowej nie są w jakimś łatwiej dostępnym miejscu. Z tak ukrytych nikt raczej nie skorzysta, a na pewno nie będzie robić tego zbyt często, zresztą podobnie wyglądają sprawy z analogowym audio. Pewną wadą, moim zdaniem, jest również HDMI w przestarzałej wersji, które przy rozdzielczości Full HD ogranicza maksymalne odświeżanie do 60 Hz, przez co GB2560HSU ma tylko jedno złącze, które pozwala wykorzystać pełnię jego potencjału. Wbudowane głośniki natomiast najprościej określić stwierdzeniem "są". Ich jakość, czy to w kwestii maksymalnej głośności czy klarowności brzmienia, jest tak niska, że nie sądzę, by ktokolwiek próbował z nich na dłuższą metę korzystać. No chyba, że znacie jakiegoś osobnika, który czerpie maniakalną przyjemność z torturowania swych uszu doświadczeniami pokroju szumów i trzasków.

Komentarze do: Test iiyama G-Master GB2560HSU Red Eagle – Przystępne cenowo 144 Hz