Test monitora Asus ROG PG248Q 180 Hz - Swift w mniejszym wydaniu

Test monitora Asus ROG PG248Q 180 Hz - Swift w mniejszym wydaniu

Asus systematycznie rewolucjonizuje rynek monitorów dla graczy. Najpierw tajwański producent zaprezentował pierwszy wyświetlacz o rozdzielczości 1440p odświeżany dynamicznie z częstotliwością 144 Hz, a teraz do wspomnianego flagowca dołącza konstrukcja z matrycą Full HD i jak dotąd niespotykanym odświeżaniem równym 180 Hz, również wyposażona w moduł Nvidia G-Sync. Urządzenie nosi nazwę PG248Q i przynależy do serii Republic of Gamers, co oznacza, że Tajwańczycy klasyfikują je jako hi-end, obok popularnych 27-calowców PG278Q oraz PG279Q. Oczywiście sam PG248Q, analogicznie do nazwy, cechuje się przekątną wynoszącą 24 cale. Tym razem inżynierowie postawili na matrycę typu Twisted Nematic, aczkolwiek jest to ponoć TN-ka znacznie wyższej klasy niż u tańszej konkurencji. Nie wiem jak Wy, ale ja na słowo nie uwierzę…

PG248Q to najszybszy, a zarazem najdroższy 24-calowiec do gier.

Wypuszczenie monitora takiego jak PG248Q jest ze strony Asusa bardzo odważnym krokiem. Półki sklepowe wręcz uginają się pod naporem 24-calowych wyświetlaczy o podbitej częstotliwości odświeżania, a najtańsze egzemplarze można nabyć już za 1000-1100 złotych. W praktyce okazują się one wystarczające dla grupy docelowej, graczy, bo ci patrzą nie tyle na jakość wyświetlanego obrazu, co szybkość matrycy. Przy takim scenariuszu użytkowania sprawdzi się nawet średnio udany AOC G2460FQ, skądinąd zmieszany przeze mnie z błotem na łamach ITHardware. Tymczasem Asus chce kusić właśnie jakością, punktując możliwość wyświetlenia 16,78 miliona kolorów i niwelującą artefakty obrazu technikę G-Sync. Za te przyjemności zapłacimy jakieś 1000 złotych… ekstra, bo sugerowana cena detaliczna modelu PG248Q wynosi dokładnie 2149 złotych. Oto czym broni się testowany monitor:

  • Przekątna matrycy: 24''
  • Rozdzielczość natywna: 1920x1080 pikseli (16:9)
  • Częstotliwość odświeżania: 144 Hz, 30-180 Hz (Nvidia G-Sync)
  • Gęstość pikseli: 91,79 ppi
  • Typ panelu: Twisted Nematic (TN)
  • Powłoka matrycy: Anti-Glare (AG)
  • Maksymalna jaskrawość: 350 cd/m2
  • Kontrast statyczny: 1000:1
  • Kąty widzenia: 170/160 st.
  • Czas reakcji (GTG): 1 ms
  • Pivot: tak
  • VESA: tak, 100x100
  • Złącza: DisplayPort 1.2, HDMI 1.4
  • Inne: obsługa 3D Vision, hub USB 3.0, głośniki stereo

 

Suche dane techniczne nie robią wrażenia, może pomijając niespotykany dotychczas zakres operacyjny G-Synca. Pod każdym innym względem, PG248Q to po prostu szablonowy wyświetlacz dla graczy, zamknięty w ergonomicznej obudowie z pivotem i hubem USB. Zestawiając powyższe parametry z ceną, niezmiernie trudno jest mi dobrać odpowiednich rywali. Osobiście wątpię, by ktoś wybierający pomiędzy popularnym BenQ XL2411 a, dajmy na to, iiyamą GB2488HSU zdecydował się nagle na niespełna dwukrotnie droższego Asusa. Szybkie 27-calowce to z kolei zupełnie odmienna klasa gabarytowa, często związana także z wyższą rozdzielczością natywną. Jedyny monitor, który przychodzi mi tutaj na myśl, to Eizo FG2421 ze 120-hercową matrycą VA. Niestety zakończono jego produkcję. Uznajmy więc, że Asus PG248Q to klasa sama dla siebie. Z taką świadomością przystępuję do testów.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Test monitora Asus ROG PG248Q 180 Hz - Swift w mniejszym wydaniu

 0