Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?

Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?

Obudowa i ergonomia

Wizualnie iiyama ProLite XU2395WSU kontynuuje trendy znane doskonale z innych współczesnych monitorów tej marki, takich jak G2530HSU Black Hawk. Tym samym jest to całkowicie czarna konstrukcja, nakryta na froncie taflą szkła, o minimalnym obramowaniu. Na tym tle wyróżnia się tylko listwa pod matrycą, gdzie umieszczono logo producenta oraz diodę zasilania. Tak czy owak, całość może się podobać: jest nowocześnie i bez zbędnego przepychu. Nie najgorsza okazuje się także jakość wykonania. Porowate tworzywo sztuczne niechętnie ulega zabrudzeniom czy zarysowaniom, a spasowanie nie budzi zastrzeżeń.

Gorzej z ergonomią. Fabryczna podstawa ma tylko jedną możliwość regulacji, a konkretniej: zmianę nachylenia w przedziale od +5 do -20 st. Tyle dobrego, że można ją w razie czego zastąpić inną, dzięki kompatybilności z VESA 100x100. Ale na tym nie koniec. Złącza koncentratora USB 2.0 umieszczono z tyłu, równolegle do matrycy, przez co ciężko się do nich wygodnie dostać. Ten sam problem dotyczy zresztą gniazda audio. A jakby tego było mało, przyciski do sterowania menu ekranowym również schowano na tyle i tamże znajduje się ich legenda. Są to wady raczej typowe dla monitorów klasy ekonomicznej, ale w tym konkretnym przypadku, zważywszy na wykorzystanie biurowe (w domyśle: prawdopodobnie przez wielu różnych użytkowników, którzy mogą każdorazowo chcieć spersonalizować sprzęt), wydają się wyjątkowo drażniące.

Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?

Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?

Powłoka matrycy

Co oczywiste, powłoka matrycy jest antyodblaskowa, choć nie jest to głęboki mat, jaki iiyama konsekwentnie stosowała w erze monitorów biurowych z katodami CCFL. Przy czym pod palcem ekran wydaje się niemalże gładki, ale już spojrzenie pod światło ujawnia pewną ziarnistość. W efekcie kontrast wizualny nieco spada, aczkolwiek w nieznacznym stopniu. Za to praca w nasłonecznionym pomieszczeniu powinna być możliwie wygodna, a do tego nie ma żadnych problemów z czyszczeniem.

Menu ekranowe OSD

Przechodząc do menu ekranowego, jak już wspominałem, całe sterowanie spoczywa na tyle monitora. Przyciski są fizyczne i jest ich łącznie pięć, z czego jeden odpowiada tylko za zasilanie. Pozostają zatem cztery funkcyjne, które odpowiadają za, kolejno: wywołanie części zasadniczej menu, zwiększenie i zmniejszenie głośności audio, a także automatyczny wybór źródła obrazu. Teraz – o ile pod względem mechanicznym przyciski spisują się niczego sobie, o tyle nawigacja po menu, z uwagi na brak widocznej legendy, do najwygodniejszych nie należy. Nie ułatwia też organizacja interfejsu, którzy dziedziczy dziwaczną strukturę z innych modeli iiyamy na rok 2018. I choć pośród kluczowych funkcji próżno doszukiwać się braków – jasność, kontrast, temperatura, gamma lokalna, overdrive – to jednak kiepsko rozwiązania nawigacja psuje końcowe odczucia w kwestii OSD.

Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?

Komentarze do: Test monitora iiyama ProLite XU2395WSU. Format 16:10 powraca do łask?