Test porównawczy AOC G2590PX oraz G2590VXQ – Takie podobne, a jednak inne

Test porównawczy AOC G2590PX oraz G2590VXQ – Takie podobne, a jednak inne

Jak wiadomo, cechą wspólną monitorów z serii G90 jest wsparcie dla Adaptive-Sync, począwszy od 30 kl./s. Jako iż, maksymalna częstotliwość odświeżania jest większa lub równa 2,5-krotności minimalnej, wyświetlacze mają też wsparcie dla techniki kompensacji spadków płynności (ang. Low Framerate Compensation - LFC). Jest to rozwiązanie, które umożliwia skalerowi wygenerowanie dodatkowych ramek, z przesunięciem, gdy nie jest w stanie tego zrobić karta graficzna. W rezultacie, spadki frame rate'u nie są tak dotkliwe, jak to ma miejsce w przypadku konwencjonalnych monitorów, gdyż zawsze możemy liczyć na obraz składający się z co najmniej 30 klatek. Gracz nie odzyskuje wprawdzie utraconej responsywności, ale animacje pozostają wizualnie płynne. Strzelam, że LFC docenią szczególnie przyszli nabywcy modelu G2590VXQ, którzy potencjalnie mogą dysponować nieco słabszymi konfiguracjami. Oczywiście, aby skorzystać z dobrodziejstw tego algorytmu, wymagana jest karta z rodziny Radeon, kompatybilna z FreeSync (GCN 1.1 lub nowsze).

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę i szybkość matryc, to oba testowane monitory cierpią na bardzo delikatny overshoot, przy czym efekt ten najmniej daje się we znaki przy Overdrive ustawionym na poziom średni. Alternatywnie, artefakt można pogłębić - przy ustawieniu wysokim, albo zamienić na klasyczne smużenie - przy ustawieniu niskim lub wyłączonym "dopalaczu". Nie jest to, wbrew pozorom, nic bardzo krytycznego.

AOC G2590PX

AOC G2950VXQ

Trochę zaskakujące może być, że na statycznej fotografii obraz z 75-hercowca wygląda na delikatnie ostrzejszy. Należy jednak pamiętać o zjawisku bezwładności wzroku, które pozwala nam przyswajać "płynność" tym lepiej, im więcej ujrzymy kolejnych obrazów. Dlatego też model z odświeżaniem 144 Hz zauważalnie zyskuje, kiedy tylko przed nim zasiądziemy (a ewentualne przekłamania stają się mniej widoczne, niż sugeruje statyczne zdjęcie). Szkoda tylko, że producent nie pokusił się o coraz popularniejszy w tym przedziale cenowym strobing, czyli podświetlenie o sinusoidalnej charakterystyce, intencjonalnie migoczące, a przez to upodabniające zasadę działania ekranu LCD do CRT. Wprawdzie strobing zawsze obniża maksymalną jasność, a wielu użytkowników narzeka na związany z nim ból głowy i nudności, ale zawsze mogłaby to być dodatkowa opcja, dla wszystkich spragnionych możliwie największej ostrości obrazu.

Komentarze do: Test porównawczy AOC G2590PX oraz G2590VXQ – Takie podobne, a jednak inne