Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Jak już zdążyłem wielokrotnie napomknąć, Lenovo Y27g umożliwia odświeżanie z częstotliwością do 144 Hz, a dodatkowo ma wbudowany moduł G-SYNC, z tym że jest to implementacja o tyle nietypowa, że brakuje w niej trybu ULMB, czyli redukcji rozmyć. Mogłoby się wydawać, że dla powolnej z natury matrycy VA brzmi to niczym wyrok, lecz tak nie jest. Ekran okazuje się zaskakująco szybki, choć przy nominalnej częstotliwości, mimo wszystko, lekkie powidoki widać. Zwłaszcza w sytuacjach krytycznych, a więc przejściach od czerni do bieli. Domyślnie ustawionego na poziom normalny Overdrive'a nie ma sensu ruszać - wyłączenie "dopalacza" powidoki potęguje, a poziom ekstremalny przekłada się na artefakt overshoot. Jest jednak pewne rozwiązanie, które pozwala cieszyć się nienaganną ostrością obrazu w ruchu, a mianowicie obniżenie częstotliwości odświeżania do 120 Hz. Wówczas budżet na klatkę wzrasta, z około 6,9 ms, do ponad 8,3 ms, w efekcie czego czas reakcji gwarantowany przez matrycę zaczyna w zupełności wystarczać.

Podobnie jak większość monitorów typu VA, Lenovo Y27g cierpi na dość irytujące powidoki, ale obniżenie odświeżania do 120 Hz niemalże eliminuje ten problem.

Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Oczywiście niektórzy mogą teraz stwierdzić, że nie ma sensu redukować częstotliwości odświeżania, skoro można ukryć artefakty manipulując gammą. Tak można, tylko ucierpi na tym jakość obrazu statycznego i prezentacja szczegółów. Istotą sztuczki z kontrastem i korektorami gammy, z której chętnie korzystają właściciele monitorów VA, jest właśnie obniżenie dominacji czerni nad bielą, czyli, mówiąc prościej, nic innego jak zrzucenie kontrastu. Kompromis, przy przejściu na tryb 120 Hz, zdaje się być zdecydowanie mniejszy. Podsumowując ten rozdział, Lenovo Y27g bezproblemowo radzi sobie z najbardziej intensywnymi grami, w tym tytułami kompetytywnymi typu Counter-Strike: Global Offensive czy Fortnite: Battle Royale, i nie widzę żadnych przeciwwskazań, by polecić ten monitor zapalonemu graczowi, zamiast którejś z TN-ek. Trzeba tylko umiejętnie podejść do kwestii konfiguracji panelu, bo akurat w tym przypadku więcej nie zawsze oznacza lepiej. 

Komentarze do: Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie