Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Jakoś od 2016 roku matryce VA przeżywają, w monitorach dla graczy, swego rodzaju renesans. U swej genezy rozwiązanie to było przez długi czas bagatelizowane, jako zbyt powolne do dynamicznych gier, a dopiero gdzieś w 2013 roku EIZO wychyliło się z modelem Foris FG2421, który i tak w ciągu zaledwie roku wycofano z produkcji. Później przez długi czas dominowało stwierdzenie, że jeśli poszukujemy monitora szybkiego, to liczą się wyłącznie TN-ki, z małym wyjątkiem w formie zaprezentowanych po pewnym czasie IPS-ów, a właściwie paneli AHVA od AU Optronics (AHVA to, wbrew pozorom, matryca typu IPS, lecz ta druga nazwa jest zarezerwowanym znakiem handlowym LG Display). Aż tu nagle, zupełnie nieoczekiwanie, technologia VA powróciła do łask, w krótkim czasie stając się domeną naprawdę wielu monitorów dla graczy. Dość powiedzieć, że niektórych producentów, jak choćby MSI, wzrost popularności VA wręcz zachęcił do rozpoczęcia produkcji monitorów, czego wcześniej nie mieli w zwyczaju. Dzisiaj zajmiemy się jednym z reprezentantów tego nowego nurtu tworzenia szybkich wyświetlaczy, a mianowicie Lenovo Y27g. Przy czym model ten wybrałem do testów nieprzypadkowo. Otóż jest on jedną z najtańszą propozycji na rynku, spośród ekranów oferujących moduł NVIDIA G-SYNC. Tak, cena ustalona na 1999 zł brzmi doprawdy zachęcająco. A cóż w ramach tej kwoty zapewnia producent? Zweryfikujmy to.

Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

Mówiąc w pewnym uproszczeniu, matryce VA produkuje się podobnie do TN-ek, z tym że kryształy zlokalizowane są tak, by sąsiednie domeny były przeciwległe, natomiast w stanie braku aktywności (czerń) zminimalizowane zostało odbicie światła, przynajmniej na wprost. Efekt jest taki, że uzyskujemy bardzo wysoki kontrast, lecz odbywa się to kosztem zwiększonego czasu reakcji, zwłaszcza podczas przejść przez pełen gradient szarości, czyli od bieli do czerni. Winę za taki stan rzeczy ponosi długa "droga", jaką każdy kryształ musi pokonać zmieniając stan. Ostrość obrazu w ruchu na pierwszych matrycach VA była dosłownie żadna, ale rozwój techniki i takie rozwiązania jak Overdrive sprawiły, że wykorzystanie ich w grach stało się całkowicie realne. A jest to bardzo dobry pomysł, bo w grach tyleż co ostrość obrazu w ruchu liczy się też jakość obrazu, przy czym jest ona rozumiana właśnie przez pryzmat kontrastowości. Podczas gdy idealna reprodukcja barw jest rzeczą graczowi zupełnie zbędną, każdy doskonale zdaje sobie sprawę, jak irytujące bywa przeoczenie przeciwnika znajdującego się w cieniu, nie wspominając już o tym, ile klimatu mogą stracić niektóre produkcje przez zbyt wysoki punkt czerni. Niektóre produkcje, jak choćby Resident Evil 7 czy The Evil Within 2, wręcz opierają się na wszędobylskim półmroku. I niezmiernie dobrze byłoby odebrać je tak, jak zaplanowali to autorzy.

Lenovo Y27g jest najtańszym na rynku monitorem z modułem NVIDIA G-SYNC i matrycą wykonaną w technologii innej niż TN. Wyceniono go na 1999 zł.

Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie

A co z Lenovo Y27g? Jest to, zasadniczo, 27-calowa konstrukcja o rozdzielczości natywnej Full HD, oparta właśnie na matrycy typu VA, zakrzywionej z promieniem 1800 R - dodam, która odświeżana jest z częstotliwością 144 Hz, przy deklarowanym czasie reakcji 4 - 8 ms w skali szarości. Takie parametry, przynajmniej w teorii, powinny w zupełności wystarczyć do intensywnej rozgrywki w komfortowych warunkach. Tym bardziej, że omawiany wyświetlacz wyposażono również w moduł NVIDIA G-SYNC, dopuszczający dynamiczną synchronizację obrazu w przedziale od 30 do 144 kl./s. Nawiasem mówiąc, w sprzedaży znajduje się także wariant wspierający otwarty standard synchronizacji Adaptive-Sync, model Y27f, w cenie 1399 zł. Za podświetlenie monitora odpowiadają diody W-LED, których natężenie producent szacuje na maksymalnie 300 cd/m2, deklarując jednocześnie kontrast statyczny równy 3000:1. Do tego dochodzą jeszcze: 8-bitowe sterowanie, kąty widzenia wynoszące ponoć 178 st. w każdej płaszczyźnie, ergonomiczna podstawa z wieloma możliwościami regulacji, koncentrator USB oraz wieszak na słuchawki. Z kartą graficzną testowany sprzęt połączymy zaś przy pomocy DP 1.2 lub HDMI 1.4. Ciekawostką jest tylko, że, pomimo obecności modułu Zielonych, Lenovo Y27g nie obsługuje ULMB, a więc nie ma podświetlenia stroboskopowego. To dość nietypowe wśród monitorów z G-SYNC, szczególnie mając na uwadze zastosowanie potencjalnie smużącej matrycy VA. Ale jak dokładnie z tym jest, wykażą oczywiście testy.

Specyfikacja Lenovo Y27g:

Przekątna matrycy 27 cali
Rozdzielczość natywna 1920 x 1080 pikseli
Częstotliwość odświeżania 144 Hz; 30 - 144 Hz (G-SYNC)
Gęstość pikseli 81,41 ppi
Typ panelu MVA
Powłoka matrycy Antiglare, Hard coating (3H)
Maksymalna jaskrawość 300 cd/m2
Kontrast statyczny 3000:1
Kąty widzenia 178/178 st.
Czas reakcji (GTG) 4 - 8 ms
Pivot nie
VESA tak, 100x100
Złącza DisplayPort 1.2, HDMI 1.4
Inne hub USB, zakrzywiona matryca

Chcąc znaleźć dla Lenovo Y27g jakieś alternatywy, przeszukałem oferty kilku popularnych sklepów internetowych, bo, przyznam, nic w pierwszej chwili nie przyszło mi na myśl. Wersja z Adaptive-Sync ma kilka odpowiedników wśród konkurencji, na przykład AOC AG272FCX Curved i MSI Optix G27C2, które z dużą dozą prawdopodobieństwa korzystają z dokładnie tej samej matrycy. Z odmianą uzbrojoną w G-SYNC jest inaczej, bo żaden z wymienionych producentów (jak i żaden producent w ogóle) się o takową nie pokusił. Najtańszym monitorem z rozwiązaniem NVIDII jest obecnie AOC G2460PG, ale to 24-calowy panel TN, dość wątpliwiej klasy - nadmienię. Jest też kilka wycenionych podobnie do bohatera recenzji konstrukcji marki Acer z rodziny produktowej Predator XB1, lecz, ponownie, wszystko to ledwie TN-ki. No i jest 240-hercowy AOC AG251FG, jednak, raz jeszcze, to też tylko TN-ka. Summa summarum wygląda na to, że Lenovo ma w ofercie najtańszy na rynku monitor z modułem G-SYNC, który wykonany jest w technologii innej niż TN. Brzmi to zachęcająco, przyznajcie. Kwestia jak działa w praktyce, ale jeśli tylko uniknięto krytycznych wad, jak nadmierne powidoki, to mamy przed sobą murowany hit. W końcu nie jest tajemnicą, że z kart Zielonych korzysta statystycznie najwięcej graczy, a w takim wypadku Adaptive-Sync aka FreeSync żadną alternatywą niestety nie jest.

Komentarze do: Test Lenovo Y27g – Zakrzywiony VA z NVIDIA G-SYNC w zachęcającej cenie