Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy

Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy

Raczej nie napiszę niczego odkrywczego stwierdzając, że oczekiwania wobec procesorów Ryzen były ogromne. Samo AMD rozbudziło apetyty wszystkich zainteresowanych pamiętną konferencją New Horizon, a nieliczne przecieki - najczęściej z niezbyt życiowych benchmarków - dodawały sprawie pikanterii. Czy Ryzen spełnił pokładane w nim nadzieje? To już zależy od tego, jak na to spojrzeć. Jeśli popatrzymy przez pryzmat osiągów w aplikacjach, to w istocie dostaliśmy kawał porządnego CPU. W większości programów najnowsze dziecko AMD radzi sobie naprawdę dobrze, a w niektórych zastosowaniach wręcz zadziwia, przebijając horrendalnie drogie procesory dla podstawki LGA 2011-3. Oczywiście nie wszędzie jest tak pięknie, Ryzen średnio radzi sobie chociażby z programami Adobe, a i w viewportach nie prezentuje najwyższej formy, co widać przykładowo w teście OpenGL z benchmarka Cinebench R15. Oczywiście trudno było oczekiwać, że inżynierowie firmy z Sunnyvale będą w stanie dostarczyć architekturę równie uniwersalną jak Intel, dysponując nieporównywalnie mniejszym budżetem. Względem Bulldozera dokonano jednak galaktycznego wręcz skoku, za co należą się duże brawa, gdyż wszystko wskazuje na to, że AMD wychodzi na prostą w temacie procesorów. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że przyszłe generacje Zena przyniosą kolejne wzrosty wydajności, dzięki którym "czerwoni" na dobre wrócą do gry.

Tyle o aplikacjach, czas więc przejść do gier, gdzie sytuacja wygląda już zdecydowanie gorzej. O potencjalnych przyczynach tego stanu rzeczy pisałem już na stosownej stronie publikacji, tak więc nie będę się powtarzać. Osiągi procesorów Ryzen w produkcjach branży rozrywkowej w dniu dzisiejszym są nam znane, pozostaje więc pytanie, jak może wyglądać przyszłość. Zwolennicy najnowszego dziecka AMD jako propozycji dla gracza wskazują takie gry jak chociażby Crysis 3, sugerując, że już niedługo doczekamy się prawdziwego wysypu pozycji o podobnej charakterystyce w zakresie zdolności wykorzystania zasobów CPU. Na chwilę obecną trudno powiedzieć, czy rzeczywiście tak się stanie, a jeśli już, to kiedy dokładnie doczekamy momentu, gdy większość świeżo wydawanych gier będzie w stanie spożytkować szesnaście wątków. Zdecydowanie bliższą perspektywą wydają się potencjalne poprawki schedulera systemu Windows oraz optymalizacje sterowników GPU, które powinny nieco podnieść osiągi Ryzena w omawianym zastosowaniu. Tak czy inaczej, to wszystko wyłącznie przypuszczenia, a w obliczu faktów, których namacalne dowody możemy obserwować tu i teraz, dość nierozsądnym wydaje się rekomendowanie dzisiejszego bohatera jako CPU stricte do gier. W tej roli zdecydowanie lepiej sprawdzą się wysokotaktowane Kaby Lake, które w dodatku są zauważalnie tańsze. Co przyniesie z kolei przyszłość, to już czas pokaże.

Ryzen to ogromny krok naprzód wykonany przez inżynierów AMD. Co prawda wciąż nie dostajemy do ręki procesora równie uniwersalnego jak konkurencja spod znaku Intela, ale w pewnych zastosowaniach dzisiejszy bohater prezentuje się fenomenalnie.

Rozważań na temat wydajności już wystarczy, pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie, jak Ryzen i cała platforma AM4 wypadają w pozostałych aspektach użytkowych. Jeśli chodzi o pobór prądu, to - jak już pisałem - jest całkiem w porządku, ale temperatury pracy stanowią bardzo niemiłą niespodziankę. Tym bardziej, że ta ostatnia kwestia dodatkowo limituje i tak już bardzo skromny potencjał podkręcania. Ryzen to pierwsze podejście AMD do procesu 14 nm i prawdopodobnie właśnie stąd wynikają wspomniane problemy. Kto wie, być może czterordzeniowce dla podstawki AM4 okażą się pod tym względem zauważalnie lepsze, na co szczerze liczę. Jeśli natomiast o samą platformę chodzi, to dysponuje ona znacząco mniejszymi możliwościami od LGA 2011-3. Nie uświadczymy tutaj Multi-GPU w konfiguracji x16/x16, czy też możliwości podłączenia kilku dysków NVMe, co może stanowić problem w części zastosowań półprofesjonalnych - chociażby w przypadku edycji wideo. Jeśli chodzi o wspomniane aspekty, to AM4 ustępuje również LGA 1151, ale tutaj już nieznacznie. Warto więc mieć to na uwadze podczas dokonywania decyzji zakupowych, gdyż potencjał platformy również jest istotnym czynnikiem. Producenci mogą oczywiście próbować ratować sytuację, korzystając z dodatkowych mostków PEX, ale na chwilę obecną takich płyt nie ma w ofercie, a na dobrą sprawę ich cena z pewnością niejednego entuzjastę odstraszy.

Jaki jest więc końcowy werdykt? Myślę, że w obliczu przedstawionych wad i zalet mogę spokojnie przyznać cztery gwiazdki testowanemu Ryzenowi 7 1700X. Nie jest to oczywiście procesor uniwersalny, ale dość dobrze odnajduje się w swojej niszy, a wady kompensuje ceną nieporównywalnie niższą od ośmiordzeniowców dla podstawki LGA 2011-3. Dlatego też szczerze polecam go pasjonatom zastosowań półprofesjonalnych, dysponującym ograniczonym budżetem - z naciskiem na te scenariusze, w których sprawdzi się najlepiej, czyli przede wszystkim rendering i konwersja audio/wideo. Dodatkowo, daję wyróżnienie "opłacalność" właśnie ze względu na wspomniane wyżej zastosowania, w których stosunek wydajności do ceny jest w przypadku Ryzena niezrównany. Rzecz jasna nie jest to procesor dla wszystkich, ale jestem przekonany, że znajdzie swoje miejsce na rynku.

 

AMD Ryzen 7 1700X

Dobra wydajność w większości aplikacji, znakomite osiągi w części zastosowań półprofesjonalnych, niezła efektywność energetyczna bez OC, relatywnie niska cena

Przeciętna wydajność w grach, bardzo wysokie temperatury, potencjał OC budzący co najwyżej uśmiech politowania, pobór prądu po podkręceniu

Cena (na dzień 08.03.2017) : 1899 złotych

Gwarancja: 36 miesięcy

Ten produkt zakupisz w:   https://www.morele.net/procesor-amd-ryzen-7-1700x-3-4ghz-16mb-box-yd170xbcaewof-976367/

 

Sprzęt do testów dostarczył:

eDSK

Pokaż / Dodaj komentarze do: Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy

 0