Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy

Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy

Nie ulega chyba wątpliwości, że debiut procesorów AMD Ryzen to jedno z najgorętszych tegorocznych wydarzeń w świecie IT. Firma z Sunnyvale od dłuższego czasu borykała się ze znacznymi problemami na rynku CPU, przez co jej oferta stawała się coraz mniej konkurencyjna względem propozycji Intela. Wszyscy pamiętamy, jak wielki zawód sprawiła premiera procesorów Bulldozer, które zapowiadane były jako pogromcy rywali, a w praktyce okazały się efektywne tylko w bardzo niewielkim wycinku zastosowań. AMD co prawda podjęło błyskawiczną próbę uzdrowienia sytuacji, dzięki czemu rok po premierze architektury modułowej ujrzeliśmy jej ulepszoną odmianę o nazwie kodowej Piledriver. Druga generacja przyniosła co prawda znaczącą poprawę, ale to wciąż było za mało, by mówić o realnej konkurencji. Tym bardziej, że kolejne odmiany Bulldozera w ogóle nie ujrzały światła dziennego w segmencie wydajnościowym, pozostając zarezerwowane dla układów APU, czyli CPU z wbudowanym układem graficznym.

Niniejszy test jest prawdopodobnie pierwszym całkowicie niezależnym opisem procesora AMD Ryzen 7 w Polsce. Użyty sampel pochodzi z dystrybucji, a nie bezpośrednio od producenta.

Użytkownicy zaczęli więc z coraz większą tęsknotą spoglądać na czasy chociażby Phenomów II, które co prawda nie były równie wydajne jak topowa podstawka Intela, czyli LGA 1366, ale bez kompleksów konkurowały z procesorami na LGA 775, zapewniając zbliżoną wydajność oraz opłacalność, a dodatkowo oferowały kompatybilność wsteczną z podstawką AM2+ i pamięciami DDR2. O złotych czasach AMD, czyli Athlonach XP oraz 64, już nawet nie wspominając. Na szczęście firma z Sunnyvale zdecydowała się wrócić do rozgrywki na poważnie, a to za sprawą przytoczonych już w pierwszym zdaniu układów Ryzen. AMD postanowiło całkowicie zerwać z klastrowym podejściem do wielowątkowości (CMT), które napędzało architekturę Bulldozer oraz jej kolejne generacje. Sama idea nie była co prawda szczególnie zła, wszak skalowanie w większości sytuacji było naprawdę dobre, ale już samo wykonanie pozostawiało wiele do życzenia - przede wszystkim w sferze mocy pojedynczego wątku.

Nowa architektura stawia na klasyczne rdzenie oraz podejście do wielowątkowości zwane SMT, upodabniając się tym samym do procesorów Intela. Ryzen implementuje więc odpowiednik HT, dzięki czemu każdy rdzeń może wykonywać dwa wątki jednocześnie i w ten sposób maksymalizować wykorzystanie wewnętrznych zasobów. Równie istotną rzeczą jest oczywiście wydajność jednowątkowa. Tutaj poprawę względem Bulldozera zapewniać ma znacząco ulepszony front-end, charakteryzujący się dużo lepszą efektywnością w zakresie chociażby przewidywania skoków, a także większa liczba dostępnych jednostek wykonawczych oraz usprawnienia pamięci cache i jednostki FPU. Biorąc pod uwagę powyższe zmiany oraz fakt, że w nowej rodzinie mamy modele dysponujące nawet ośmioma rdzeniami, to nietrudno dojść do wniosku, że przynajmniej w pewnych zastosowaniach Ryzeny mogą solidnie namieszać, stanowiąc świetną alternatywę dla niezwykle drogiej platformy LGA 2011-3.

Specyfikacja AMD Ryzen R7 1700X:

  • Generacja: Summit Ridge
  • Architektura: Ryzen
  • Liczba rdzeni: 8 + SMT
  • Taktowanie 3,4-3,8 GHz
  • Cache L2: 8x 512 KB
  • Cache L3: 2x 8 MB
  • Kontroler RAM: DDR4-2666
  • Mnożnik: odblokowany
  • Współczynnik TDP: 95 W

Czy powyższe dane odsłaniają jeszcze coś ciekawego? W gruncie rzeczy tak, gdyż wystarczy spojrzeć na pamięć podręczną trzeciego poziomu, aby zorientować się, że testowany Ryzen tak naprawdę nie jest monolitycznym ośmiordzeniowcem. W istocie, wewnętrznie są to dwa bloki CCX, gdzie każdy z nich zawiera po cztery rdzenie i 8 MB cache L3. Dość istotną kwestią jest tutaj, jak taki krok wpłynie na wydajność całego procesora. Oczywiście nie mam możliwości praktycznego przetestowania tegoż aspektu, dlatego też pozostaje mieć nadzieję, że wpływ będzie minimalny. Poza tym, warto zwrócić uwagę na zegary bazowe, które są zbliżone do topowych procesorów dla podstawki LGA 2011-3, czyli Core i7-6900K oraz 6950X. Oczywiście modele z rodzin Skylake oraz Kaby Lake mają tutaj dość znaczącą przewagę zarówno nad Ryzen, jak i jednostkami HEDT Intela, ale są to po prostu produkty dedykowanie do nieco innych zastosowań. Współczynnik TDP ustalono na całkiem rozsądne 95 W, co oznacza, że mamy prawo oczekiwać rozsądnego zużycia energii elektrycznej.

Komentarze do: Pierwszy niezależny test AMD Ryzen 7 1700X. Dużo rdzeni, dużo zabawy


Ładuję...