Test poleasingowych laptopów w porównaniu z nowymi modelami do 1500 zł

Test poleasingowych laptopów w porównaniu z nowymi modelami do 1500 zł

Prawdopodobnie pod artykułem już roi się od komentarzy obrońców tezy możliwości sprzedaży oprogramowania używanego i orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE… mimo że jest to temat rzeka na inny duży artykuł odnośnie licencjonowania Microsoft Windows, to postaram się to uprościć w kilku najistotniejszych punktach.

Tak można kupić licencję używaną (idąc tokiem rozumowania takową będzie licencja dostarczona wraz z komputerem poleasingowym, tak zwany sticker COA) ALE! Musi być spełnionych kilka aspektów licencyjnych i orzeczenie Trybunału nie ma tutaj nic do tego.

1. Po primo, można używać pierwotnej licencji Windows, jeżeli posiadamy oryginalny nośnik (recovery na dysku, czy płytę DVD). Pamiętajmy jednak, że komputery poleasingowe przechodzą szereg czynności, w tym trwałe czyszczenie nośników danych, co oznacza, że kwestię recovery możemy zaszufladkować odgórnie do grona bajek. Teoretycznie można je zamówić u producenta w postaci płyty DVD czy też obrazu ISO, ale mamy kolejny warunek.

2. Po secundo, system musi być zainstalowany w pierwotnej wersji, czyli w większości wypadków innej wersji językowej niż nasz rodzimy język. Zaraz dostanę przywołanie o możliwości zainstalowania pakietów językowych tylko pamiętajmy, że przy Windows 7 (który nadal jest jeszcze preinstalowany w większości komputerów, aczkolwiek coraz częściej spotyka się Windows 8) taka paczka możliwa jest legalnie do instalacji tylko w wersji Ultimate. Oczywiście producenci mają wersję multilanguage, jednak w większości przypadków nie ma w niej języka Polskiego, ponieważ paczki są regionalizowane, a sprzęt pochodzi z Europy Zachodniej (nasz region to Środkowo-Wschodni) czy Skandynawii. Nie zmieni to jednak faktu, że w wypadku zakupienia komputera czy laptopa z naklejką licencyjną COA, sprzedawca prawie nigdy nie dostarcza do niego systemy operacyjnego, zatem przeprawa przez zorganizowanie nośnika pozostaje w kwestii kupującego, a i tak nie mamy pewności, że się uda (patrz otrzymanie recovery od producenta).

Zazwyczaj wielu sprzedawców po prostu instaluje na podstawie klucza z licencji polską wersję systemu OEM. Aktywacja często przechodzi (a równie często nie), jednakże taka instalacja jest po prostu niezgodna z zapisami licencyjnymi i jej odsprzedażą. Przy kontroli legalności w firmie będzie to problem.

Laptopy poleasingowe

Są jeszcze lepsze rodzynki, czyli laptopy z systemem Windows 10… zaktualizowanym z Windowsa 7 (przed wysyłką sprzętu). Tutaj mamy już pakiet językowy multilanguage etc. Pamiętajmy jednak, że nadal licencja pierwotna nie jest zgodna z licencjonowaniem (ten biedny sticker Windows 7 Pro), a darmowa aktualizacja Windows (nie dla osób niepełnosprawnych!) wygasła spory czas temu… reszty tłumaczyć chyba nie muszę. No dobra, sama aktualizacja do Windows 10 jest już nielegalna, nawet z legalnej wersji pierwotnej! Co nam zatem pozostaje? Aby być w pełni legalnym, z pomocą przychodzi nam Microsoft, który tak naprawdę za ułamek ceny licencji pozwala nam zakupić system dla komputerów zregenerowanych. Licencja typu MAR to dodatkowy sticker z nowym numerem seryjnym, tak zwanym legalizacyjnym, jego koszt to około 100 zł za wersję Home, i 150 zł za wersję PRO. Obecnie można jeszcze spotkać dostępne licencję Windows 7, jednak nawet w tej wersji Microsoft wycofał już siódemkę ze sprzedaży, za niedługo pozostanie nam tylko Windows 10… ale czy to tak źle? :) Pozostawię to już do waszej dyskusji..

Aby być w pełni legalnym, z pomocą przychodzi nam Microsoft, który tak naprawdę za ułamek wyjściowej ceny licencji pozwala nam zakupić system operacyjny dla komputerów zregenerowanych.

Poruszę jeszcze jeden temat związany z licencjami. Na aukcjach rzuciły mi się w oczy oferty z oryginalnym pakietem Microsoft Office! Tak, macie oryginalny Windows i Office z laptopem (nierzadko kupionym za 1000 zł), czyli de facto za wartość samego pakietu biurowego od giganta z Redmont. Niestety zmartwię Was, ale jest to również nielegalne i już śpieszę z wyjaśnieniem dlaczego. Istnieje bowiem pakiet legalizujący Microsoft Office, jednak jest to tylko opcja dla edukacji (szkoły, muzea, placówki edukacyjne), a dodatkowo ponownie komputer musi posiadać pierwotną licencję tego pakietu. Zatem sprzedawanie komercyjnie tego rozwiązania jest niezgodne z licencją i ponownie płacicie po prostu za pirata! Będąc już przy edukacji, dodam istotną informację: dla takich placówek cena pakietu legalizacyjnego w wersji Windows 10 Pro to „grosze”, a dokładnie około 5 Euro netto… powiedzmy, że w naszych realiach jest to około 50 zł – 70 zł dodatkowego kosztu  do zakupionego sprzętu (rejestracja kluczy, instalacja etc). Myślę że cena jest nader uczciwa i wszyscy tutaj chcieliby płacić tyle za wersję komercyjne i OEM. Ale wówczas Microsoft nie byłby 5 najcenniejszą firmą na świecie według rankingu Forbes za 2017 rok ;)

Podsumowując kwestię licencyjne, kupujesz sprzęt, zależy Ci na oryginalnym systemie, wówczas stawiasz na dodatkową licencję MAR i kłopot jest z głowy. Przy tej cenie myślę że stąpanie po cienkim lodzie jakim jest licencjonowanie jest po prostu zbędne, a oryginalny system to same zalety.

Komentarze do: Test poleasingowych laptopów w porównaniu z nowymi modelami do 1500 zł