Wielki test klawiatur dla graczy – Genesis Rhod 600

Wielki test klawiatur dla graczy – Genesis Rhod 600

Razer BlackWidow Chroma V2

No i w końcu doczekaliśmy się! Do naszego zestawienia dołącza klawiatura BlackWidow Chroma V2! Amerykańska firma Razer może pochwalić się kilkoma przełomowymi urządzeniami, które zrewolucjonizowały rynek i pewnie dla wielu jest jednym z pierwszych skojarzeń ze słowem “gaming”. Trudno odmówić firmie pewnej dozy legendarności, tak samo jak dbałości o design, detale i finezyjne wykonanie. Sześć lat temu miałem okazję sprawdzić topową przedstawicielkę bardzo świeżej jeszcze wtedy serii Black Widow. 
Testowany sampel Ultimate Stealth Edition okazał się nie tylko moją ulubioną klawiaturą, ale zwyczajnie jedną z lepszych rzeczy, jakie miałem okazję kiedykolwiek sprawdzić i w mojej skali powstał wzór do oceniania innych klawiatur. Z tego powodu bardzo ucieszyłem się, gdy na moim biurku pojawiła się odrobina “magii” wprowadzonej przez zaklęte logo splecionych węży umieszczone na najbardziej zaawansowanej obecnie klawiaturze tego producenta. Przystanek Razer BlackWidow jest nieodłączny dla zestawienia klawiatur i sądzę, że powinniście poświęcić parę minut, aby sprawdzić dlaczego.

Autor: Kamil Zieliński

Razer może pochwalić się przełomowymi konstrukcjami, które zrewolucjonizowały rynek i dla wielu jest jednym z pierwszych skojarzeń ze słowem “gaming”

Specyfikacja

  • Przełączniki: Razer™ Green Mechanical Switches
  • Żywotność klawiszy: 80 milionów kliknięć
  • Podświetlanie: Animowane podświetlanie RGB
  • Oprogramowanie: Razer Synapse, do pobrania
  • Roll-over 10 klawiszy
  • Anti-ghosting
  • Możliwość nagrywania makr "w locie"
  • Tryb gaming (blokada niechcianych klawiszy)
  • Dodatkowe 5 klawiszy makro
  • Przewód: USB w oplocie
  • Częstotliwość raportowania: 1000 Hz
  • Dodatkowo: Port USB, wejście/wyjście audio
  • Odczepialna podkładka pod nadgarstki
  • Rozmiar: 475 mm (szerokość) x 171 mm (wysokość) x 39 mm (głębokość)
  • Waga: 1500 g
  • Cena: ok 620 zł.

Zanim dobierzemy się do samego urządzenia, zatrzymajmy się na chwilę przy poszczególnych punktach. BlackWidow Chroma V2 dostępna jest w trzech wersjach różniących się przełącznikami. Producent zdecydowanie nie lubi być “taki jak wszyscy” i wprowadził tu autorskie konstrukcje, różniące się parametrami i kolorami, dla ich rozróżnienia, kolejno:

  • Razer™ Green SwitchTactile and Clicky
  • Razer™ Orange SwitchTactile and Silent 
  • Razer™ Yellow SwitchLinear and Silent  

Na pewno nie unikniemy tu porównań do konstrukcji Cherry MX. I tak oto pierwsze, zielone to nawiązanie do niebieskich switchy. Klik jest głośny, responsywny i wyczuwalny. Właśnie w taki osprzęt został wyposażony testowany przeze mnie sampel. Kolejne przełączniki, Razer™ Orange to cichszy i bardziej “cywilizowany” odpowiednik, o odrobinę mniejszej sile aktywacji, kojarzone są jako zmodyfikowane, bardziej miękkie przełączniki “brown”. Razer™ Yellow charakteryzują się liniową i cichą pracą (brak wyraźnego sygnału o aktywacji switcha) i mogą przypominać bardziej znane Cherry MX Red. Po więcej informacji warto zajrzeć na stronę producenta. Kolejna kwestia to żywotność klawiszy, którą oceniono na poziomie znacznie wyższym niż standardowo u konkurencji. Niestety, aby to zweryfikować potrzebowałbym kilka lat pracy z tą klawiaturą, a to się niestety nie stanie. 

Mamy też animowane podświetlanie RGB. Rozwiązanie to zaczęło ostatnio atakować zewsząd, pojawiając się także w tańszych klawiaturach. Dodatkowe funkcje to możliwość wykrycia do 10 wciskanych klawiszy i blokada aktywacji tych “niewciskanych”. Nie zabrakło też sekcji pięciu klawiszy makro. Całość waży dość sporo. Poza wagą może przytłaczać tylko cena. Urządzenia marki Razer raczej przyzwyczaiły nas, że kosztują sporo i raczej nie są przeznaczone dla osób szukających uzasadnienia dla poniesionych kosztów. To rzeczy klasy premium, gdzie często dopłacamy za mało widoczne detale, lub za poczucie posiadania wyróżniającego się, “wyindywidualizowanego” produktu. Nie znaczy to jednak, że wszystkie akcesoria z logo Razer są absurdalnie drogie i niedostępne. W sklepach można znaleźć “podstawowe” modele BlackWidow za niewiele ponad 300 złotych i przyznam, że kilka lat temu udało mi się znaleźć racjonalne powody do takiego zakupu i sam “czatowałem” na tańsze modele z serii. Rozeznanie mamy zrobione, skupmy się teraz na samych testach.

Wygląd zewnętrzny i jakość wykonania

Opakowanie nie atakuje nas zewsząd obrazkami z płomieniami, czerwonymi wstawkami i nadmiarem informacji. Charakteryzuje się ono czarno-zieloną kolorystyką, od której zdecydowanie nie dostaniemy ataku epilepsji. Z frontu wita nas błyszcząca grafika klawiatury, prezentująca się świetnie już na tym etapie, pod spodem umiejscowiono “okienko”, przez które wygląda jeden przycisk, którym możemy sobie poklikać, aby sprawdzić charakterystykę zastosowanego mechanizmu. Dodam, że jest to specjalny klawisz “demo”, niebędący częścią klawiatury. Druga część opakowania nie zawiera nawet specyfikacji, żadnych bezdusznych danych o wymiarach, kablu USB itp. Zamiast tego trzy marketingowe grafiki i informacje oraz tabelka - porównanie poszczególnych rodzajów mechanicznych przełączników, o czym już pisałem we wstępie. Otwarty kartonik zaskakuje zapachem materiału zabezpieczającego sprzęt przed przemieszczeniem - przywołuje on na myśl pierwsze konsole i wszelakie gierki, które rozpakowywałem będąc jeszcze w przedszkolu. Moje uznanie. Oprócz klawiatury i wspomnianego wyżej sampla klawisza do przetestowania znajdziemy także delikatną instrukcję, w typowym dla marki formacie. 

Konstrukcja jest masywna i gabarytami oraz kształtem wywołuje “stabilne” i “pewne” wrażenia. Wszelakiej maści kąty, wycięcia i kształty wprowadzają pewną dozę “zwinności” i wizualnie sprzęt przedstawia się bardzo atrakcyjnie. Ciemna, “prawie czarna” obudowa została pokryta mieszanką gumoplastiku, a lakier położono tak, by faktura sprawiała wrażenie nieco chropowatej. W dole podstawki pod nadgarstki znajdziemy kawałek błyszczącej części wraz z logo, które podświetli się, gdy tylko podłączymy klawiaturę do działającego komputera. Ten sam błyszczący plastik umieszczono w ramce nad blokiem numerycznym, gdzie wkomponowano sekcję diod sygnalizujących pracę klawiszy Caps Lock, Num Lock, Scroll Lock oraz tryb Gaming i Makro. Projektanci Razer chcą być nietypowi na tyle, że pierwszą diodą w sekcji jest Caps, a kolejną dioda Num, oznaczona jedynką. Niestety białe światełko emitowane przez diody jest zbyt dyskretne, w świetle dziennym trudno jest je zauważyć. Po lewej stronie mamy blok pięciu klawiszy makr, szkoda tylko, że przerwa oddzielająca go jest taka mała - kilka milimetrów więcej by nie zaszkodziło. 

Testując klawiatury coraz częściej dostrzegam tendencję, do osadzania w nowych modelach klawiszy, wystających kilka milimetrów ponad obudowę, co nieraz odbija się negatywnie na wrażeniach z użytkowania. Ofiarą tego procedura padła także starsza wersja klawiatury Chroma. Na szczęście model V2 posiada klawisze osadzone jak dawniej, tzn. są one w swoich zagłębieniach i dokładniej o wrażeniach porozmawiamy w dalszej części, tutaj zdradzę tylko, że to rozwiązanie w odświeżonym modelu wychodzi zdecydowanie na plus. Nowością jest dołączona podkładka pod nadgarstki. Nie jest to typowy “plasticzek” do oparcia dłoni i automatycznie podnoszący cenę o 100 złotych. Jest to bardziej “poduszeczka”, którą wpasowano w podkładkę i wykończono materiałem. Moduł łączy się z klawiaturą dzięki magnesom, schowanym  w obudowach obu części. To najlepsza podkładka pod nadgarstki, jaką widziałem. Po jej odłączeniu natychmiast doskwiera jej brak.

Dość często producenci klawiatur specjalnie podkreślają fakt zastosowania gumowych podkładek pod spodem, zabezpieczających przed przesuwaniem urządzenia na blacie. Razer niczym takim się nie chwali, a tymczasem zwyczajnie w ich modelu działa to najlepiej. Pod spodem znajdziemy także bardzo solidne nóżki, podnoszące kąt urządzenia. W prawym boku klawiatury umieszczono port USB i wejście/wyjście audio. Przewód, którym dostarczymy klawiaturze prądu jest gruby, ale mimo wszystko dość elastyczny. Wkładki końcówek USB zostały wykończone nie w czarnym, nie w niebieskim typowym dla USB 3.0, a w zielonym kolorze typowym dla Razera. Tak na wypadek, gdybyście zapomnieli o podkreślanej przeze mnie dbałości o detale w urządzeniach Razer. Podsumowując fragment na temat wykonania - Razer przypomina mi, dlaczego “stara” BlackWidow służyła mi za punkt odniesienia przy testach innych urządzeń. 

Przełączniki i podświetlanie

Iluminacja klawiatury wygląda rewelacyjnie. Pod blokiem klawiszy umieszczono biały “backplate”, który potęguje jej intensywność, dodatkowo strużka światła wydobywa się podświetlając także boki niektórych klawiszy. Jest to najlepiej podświetlona klawiatura, jaką kiedykolwiek widziałem. Domyślnie, w testowanym samplu klawiatura stopniowo zmienia kolor, przechodząc przez paletę RGB, ale robi to dość dyskretnie. Wśród efektów podświetlania mamy jeszcze:

  • falę - podświetlanie klawiatury w wybranym kierunku
  • stałe - diody świecą w wybranym kolorze
  • oddychające - podświetlanie zapala się i gaśnie w wybranym kolorze
  • reaktywne - podświetlanie pojawi się w chwili naciśnięcia klawisza i zaczyna gasnąć
  • kręgi wodne - po naciśnięciu podświetlanie rozchodzi się od naciśniętego klawisza
  • efekt migoczących gwiazd - każdy klawisz będzie zapalać się i gasnąć w różnym momencie
  • ognia - podświetlanie imituje kolor i ruchy płomienia

Klawisze typowo zostały wyprofilowane dla ergonomii umieszczonego na nich palucha i daję słowo, że ich powierzchnia jest ciut mniejsza, niż typowo w klawiaturach. Tym razem zastosowano bardzo wyraźną i elegancką czcionkę, zamiast tej rodem z gry Quake. 

O zastosowanych przełącznikach wspominałem już pobieżnie przy okazji specyfikacji. Testowany sampel wyposażono w switche Razer™ Green, które swoją charakterystyką najbardziej przypominają Cherry MX Blue. O “niebieskich” przełącznikach pisałem przy okazji testu klawiatury California Access T-Rex II CA-1410: Dla tych, którzy nie orientowali się jeszcze w różnicach i charakterystyce różnych klawiatur mechanicznych - niebieskie przełączniki są dobrze wyważone pod kątem nacisku. Aktywacja następuje po 2 mm, czyli w połowie. Słyszymy wówczas głośny, charakterystyczny klik. To najgłośniejszy rodzaj mechanizmu, który nocą może budzić kogoś w pokoju obok i zdecydowanie nie nadaje się do pracy w biurze, ze względu na generowany hałas. Paradoksalnie, niebieskie switche mają mają najlepszych do pisania - wyczuwalny klik i miękka, wyważona praca jest tu dużym atutem. Żartobliwie muszę przyznać, że to idealny sprzęt dla internetowych hejterów. Wklikiwanie komentarzy pozwala się trochę wyżyć. Podobnie redagowanie artykułów to ogromna zaleta tej klawiatury. Trochę gorzej wypada to w grach, ponieważ klawisz powracający do pozycji wyjściowej ma trochę inną charakterystykę, niż “wklikiwany”. (...). W przypadku niebieskiej interpretacji firmy Razer, a więc zielonych switchy, mechanizm nie jest tak głośny, jak w innych klawiaturach. Dodatkowo klawisze są zabudowane, tzn. jak pisałem znajdują, się w zagłębieniach i być może dzięki temu także są trochę cichsze niż w innych nowych modelach, gdzie panuje tendencja osadzania klawiszy ponad obudową. Patent ten oceniam więc zdecydowanie na plus.

Ergonomia wpisywania dużej ilości tekstu jest wręcz niesamowita! Pisanie sprawia ogromną frajdę nie tylko dzięki przełącznikom, ale również dzięki samym klawiszom i przede wszystkim ogromnej, miękkiej podkładce, o czym już zresztą wspominałem. Także w grach takich jak Wiedźmin 3, czy Battlefield było całkiem sprawnie, zdecydowanie lepiej niż na typowych “blue switchach”. Odskakiwanie przed nadciągającym Dzikim Gonem szło sprawnie, a z każdą taką akcją “czułem” ten mechanizm pod palcem. Niemniej jednak osobom poświęcającym więcej czasu na gry niż pisanie, sugerowałbym wybór sampla z Razer™ Orange w nazwie.

Oprogramowanie

Oprogramowanie jest dostępne na stronie producenta. Pobrana przeze mnie paczka nosi nazwę Razer_Synapse_Installer_v2.21.00.712. Zainstalowane GUI wymaga jeszcze utworzenia konta do chmury Razera. Po potwierdzeniu kodu otrzymanego na maila możemy się zalogować. Całość wygląda dobrze i czytelnie. W głównym oknie tworzymy profil i możemy skonfigurować działanie dowolnego przycisku. Pomiędzy profilami przełączamy się później kombinacją Fn + klawisz numeryczny [0-9]. Jest to klawiatura w pełni programowalna. Do dyspozycji mamy makra, ale też rozmaite funkcje multimedialne, a nawet funkcje myszki. Kolejna sekcja Lighting pozwala dostosować podświetlanie do danego profilu, czyli wybrać animację i ewentualnie jej kolorystykę. W “Gaming mode” możemy ustanowić czy tryb ten ogranicza się jedynie do blokady klawisza Windows, czy może też dodatkowo kombinacji takich jak alt+tab, alt+F4. 

W kolejnej zakładce stworzymy lub wyedytujemy już istniejące makro. Klawiatura ma też funkcję nagrywania “w locie”, ale i tak działa to tylko, gdy mamy postawioną aplikację Razera. Wówczas wciskamy kombinację Fn+F9, dzięki czemu podświetlanie klawiszy gaśnie, a podświetla się odpowiednia dioda nad blokiem numerycznym. Wówczas klawiatura nasłuchuje, a my wciskamy pożądaną sekwencję, która jest podświetlana przez chwilę po wciśnięciu. Po zakończeniu, wystarczy znów wcisnąć kombinację Fn+F9 i wybrać przycisk, do którego chcemy przypisać akcję. Kolejna zakładka Chrome Aps pozwala stworzyć ekosystem dla wszystkich fanów firmy, którzy zainwestowali więcej niż w jedno urządzenie, by zsynchronizować ich podświetlanie. No i ostatnia zakładka wyzwala nowe okienko, które służy do monitorowania i prowadzenia statystyk akcji takich jak wciskanie klawiszy, czy przełączanie pomiędzy profilami. W sumie jest więc wszystko, czego dusza zapragnie.  Szkoda tylko, że klawiatura zdaje się nie pamiętać ustawień, gdy tylko zamkniemy proces odpowiedzialny za działanie programu. Bez softu sprzęt nie pamięta ustawień, co z pewnego względu jest też zrozumiałe.

Podsumowanie

Zbierzmy to wszystko w całość. Klawiatura jest rewelacyjnie wykonana. Całość, choć jest stonowana a przy tym dość elegancka, to przyciąga wzrok bardziej niż wszystkie świecące “gamingowe” konstrukcje razem wzięte. Czcionka klawiszy jest bardzo czytelna, a ukryty pod nimi mechanizm, mimo że nawiązuje do “niebieskich” przełączników, to w jakiś sposób został przez producenta lepiej dopracowany, dzięki czemu nie jest tak irytująco głośny i dźwięcznie klikający. Klawiatura jest dostępna jeszcze w dwóch innych wersjach różniących się przełącznikami. Do tego nigdy nie widziałem tak dobrego podświetlania. Jest dobrze wykonane, a choć spotęgowane przez biały backplate to nie razi w oczy. Zachwycają animacje jak np. efekt symulacji “płomieni”. Dodatkowa podkładka pod nadgarstki jest absolutnie najlepszym rozwiązaniem tego typu, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia.

Jestem absolutnie zachwycony klawiaturą Razer BlackWidow Chroma V2.

Oprogramowanie pozwala na przypisanie wymarzonej funkcji dowolnemu przyciskowi i ma wszystkie modne aktualnie możliwości jak zbieranie statystyk i łączenie podświetlania większej liczby urządzeń tegoż producenta. To “kawał” klawiatury, który ciężko przypadkowo przesunąć na blacie, nie tylko ze względu na wagę urządzenia, ale i umieszczone pod spodem gumowe nóżki. Gdyby ktoś potrzebował, to z prawej strony urządzenia w dyskretnym i nieco zabudowanym miejscu umieszczono port USB i gniazdo audio. Jest jeszcze jedno - charakterystyczny zapach wypakowanego sprzętu. Ceny startują od około 620 złotych, a wciąż nie jest to najdroższy sprzęt w naszym zestawieniu. Jestem absolutnie zachwycony klawiaturą Razer BlackWidow Chroma V2. Wersja z “zielonymi” przełącznikami sprawdzi się pod dłońmi wymagających odbiorców, którzy wprowadzają duże ilości tekstu i oczekują najwyższej ergonomii i jakości wykonania klawiatury. Jeśli tylko macie kasę, gorąco polecam. Zawodnikom skupionym bardziej na graniu, niż na edytowaniu tekstu, polecam rozejrzeć się za innymi wersjami przełączników. Kompletnie nie potrafię znaleźć żadnej wady testowanego urządzenia, może innej niż to, że będę musiał się z nią rozstać.

 

Razer BlackWidow Chroma V2

 Wygląd, jakość wykonania, dobór materiałów, rewelacyjna podkładka pod nadgarstki, ergonomia wprowadzania tekstu, zoptymalizowane przełączniki, najcichsza klawiatura ze switchami tego typu, przyciski makr, bogate i czytelne oprogramowanie, możliwość nagrywania makra “w locie”, rewelacyjne podświetlanie z różnymi efektami, czytelna czcionka, port USB i wejście audio w panelu bocznym, w pełni programowalne przyciski, gumowe podkładki chroniące przed przemieszczeniem, dostępna w trzech wersjach różniących się switchami

Nie potrafię żadnego znaleźć.

 

Cena (na dzień 23.10.2017) : 620 zł

Gwarancja: 24 miesięcy

Ten produkt zakupisz w:   https://www.morele.net/klawiatura-razer-blackwidow-chroma-v2-green-switch-rz03-02030100-r3m1-976179/

 

Komentarze do: Wielki test klawiatur dla graczy – Genesis Rhod 600


Ładuję...