Wielki test myszek dla graczy: Dream Machines DM1 FPS

Wielki test myszek dla graczy: Dream Machines DM1 FPS

Kilka miesięcy temu testowaliśmy dostępną za niecałe 100 złotych myszkę Modecom GMX4 wyposażoną w jeden z lepszych sensorów dostępnych na rynku - Pixart PMW3330. Ponieważ trudno znaleźć tak precyzyjne urządzenie w podobnej cenie, w pochwaliliśmy gryzonia, przymykając oko na pewne typowe dla klasy low-end drobne wady, jak np. nie do końca idealne materiały i ich spasowanie. Wszystko działało jak należy, kształt zapewniał wygodny chwyt, oprogramowanie okazało się funkcjonalne, pozwalając na konfigurację aż 8 przycisków dodatkowych, a w opakowaniu czekał komplet zapasowych ślizgaczy. Całość zdobiło podświetlanie RGB występujące w wielu miejscach. Kłopot z tym, że z jego nadmiarem delikatnie przesadzono i tak oto boki urządzenia zostały pokryte chropowatym plastikiem, z którego szczelin wydobywało się podświetlanie. Rozwiązanie to nie zapewniało wystarczającej ergonomii i, moim zdaniem, wyglądało raczej zbyt choinkowo. Werdykt ten zdaje się potwierdzać polityka firmy Modecom, ponieważ tym razem mieliśmy okazję sprawdzić unowocześnioną myszkę GMX4 w wersji „plus”. Odświeżenie polega na pokryciu tych newralgicznych obszarów gumowym materiałem. Sprawdźmy, czy to jedyna modyfikacja i czy przy okazji nie ucierpiało wykonanie innych części.

Autor: Kamil Zieliński

Specyfikacja Modecom Volcano MC-GMX4 PLUS

  • Sensor: PMW3330
  • Wymiary: 126 × 74 × 42 mm
  • Częstotliwość próbkowania: do 1000 Hz
  • Przyspieszenie: 30 G
  • Funkcja nagrywania makr
  • Liczba przycisków: 8
  • Zakres rozdzielczości: 1000/1600/2400/3200/7200
  • Zasilanie: USB
  • Podświetlenie: LED RGB
  • Dodatkowe ślizgacze
  • Waga: 150 g
  • Długość przewodu 1.8 m
  • Dodatkowo: zapasowe ślizgacze
  • Kolor: Czarna

Wygląd i ergonomia

Kształt i wymiary wersji plus pozostają wierne poprzedniczce, której test znajduje się w naszym zestawieniu. W skrócie mamy do czynienia z bryłą mogącą się pochwalić futurystyczno-transformersowym wyglądem przeznaczoną dla praworęcznych graczy lubujących się w chwytach claw i palm grip. Wszystko wygląda identycznie, nie licząc boków, które zgodnie z obietnicami zostały pokryte grubym i odpowiednio chropowatym gumowym materiałem. Różnica w ergonomii jest kolosalna. Pomimo tego, że w starszym modelu o chropowatość plastiku dbały wypustki w kształcie trójkątów i myszka raczej nie uciekała spod dłoni, to zmiana tego elementu spowodowała totalną poprawę kontroli nad gryzoniem. Od tej pory trudno też się przyczepić do jakości wykonania, bo dzięki podmiance najsłabszego ogniwa także ta znacznie wzrosła.

W poprzednim modelu nagromadzenie i brak izolacji podświetlanych elementów, powodowały ,że światło wydobywało się dosłownie z każdej szczeliny, czego zdecydowanie nie uświadczymy przyglądając się bardziej profesjonalnym urządzeniom, skierowanych dla e-sportowców. Tym razem jest zdecydowanie lepiej, bo ozdobnik ten pozostaje w akceptowalnych miejscach, takich jak rolka czy korpus, podkreślając gamingowy, a nie budżetowy charakter. Całość prezentuje się bardzo dobrze i myszkę można zabrać do biura czy na turniej, nie wywołując wrażenia, jakbyśmy znów mieli 8 lat i chcieli pochwalić się krzykliwym prezentem otrzymanym na komunię. Na szczęście dla wszystkich ceniących jednak taki bajer, w sprzedaży pozostaje podstawowa wersja.

W czasie testów dał mi się we znaki „ostry” i mocno wyczuwalny klik lewego przycisku myszy. Nie przypominam sobie, bym w poprzednim egzemplarzu odnotował takie zachowanie, ale być może po prostu zmieniając myszki, byłem wcześniej przyzwyczajony do czegoś o podobnej charakterystyce. W każdym razie, jeśli lubicie mocno responsywny klik, będziecie zadowoleni. Inne odczucia wywołały także przyciski boczne. Ten dalszy został pokryty chropowatą fakturą i mam wrażenie, że stawia także mocniejszy, ale i lepiej wyczuwalny opór. Wcześniej narzekałem na ich umiejscowienie i działanie, a teraz było zdecydowanie lepiej. 

Precyzja

Pixart PMW3330 ukryty w trzewiach testowanej myszki to zdecydowanie wyższa półka i tej klasy sensor jest dość często polecany na forach dla graczy. Posiada wysoką kompatybilność z podkładkami i wszelkimi powierzchniami, na jakich przyjdzie mu działać. Odczuwalny spadek precyzji występuje przy przekroczeniu wartości 3200 DPI. Gra w typowych dla większości graczy ustawieniach, nieprzekraczających 1600 DPI jest bardzo komfortowa. Interpolacja nie wystąpiła nawet przy maksymalnej rozdzielczości 7200 DPI. W sterownikach możemy ustawić nawet 14400, choć jest to już oczywiście wartość interpolowana, co widać na screenie z VMouse Benchmark.

W praktyce najczęściej korzystałem wygodnie z trybu 1200 DPI, a w razie celowania z broni snajperskiej miałem przygotowany tryb 500 DPI. Na gąbczasto-materiałowej podkładce XFX Warpad ruch był bardzo płynny i dokładny. Nie było także problemu nawet na dość specyficznej i trudnej dla większości gryzoni podkładce EpicGear Hybrid Pad o nieco błyszczącej powierzchni. Myszka osiąga częstotliwość próbkowania prawie 1000 Hz, po odpowiednim ustawieniu w sterownikach, co pokazuje programik Enotus Mouse Test. Świetnie, że w końcu tak precyzyjny czujnik możemy okiełznać dzięki ergonomicznej formie.

Oprogramowanie

GUI pobrane ze strony producenta, wygląda niemal identycznie jak w przypadku testowanej przez nas wersji GMX4 plus i zapewnia taką samą funkcjonalność. Jedyna zmiana, jaką odnotowałem to podmiana grafiki myszki na wersję plus. W skrócie mamy mnogość funkcji, przykładowo zmiana DPI (z przeskokiem co 250), ustawienie potrójnego kliku, możliwość włączania/wyłączania podświetlania, funkcje multimedialne, kombinacje klawiszy, makro itd. Możemy dostosować parametry gryzonia, takie jak czułość, częstotliwość próbkowania i typowo windowsowe funkcje wskaźnika. Soft pozwala stworzyć 5 profili i przełączać się pomiędzy nimi, ale tylko w jego obrębie - nie da się tego przypisać np. przyciskom bocznym. Szkoda, że brakuje opcji wyświetlania informacji o zmianie DPI/profilu na ekranie, tak jak np. mają to myszki Razer. 

Do czego służy przycisk mode switch dostępny pod myszką? Przełącza on ustawienia klawiszy na jeden z trzech trybów dostępnych dla każdego profilu. W jego przypadku szczególnie przydałaby się informacja wyświetlana na ekranie, bo o ile profil/poziom DPI może sygnalizować nam wybrany kolor podświetlania, to już przełączanie ustawień klawiszy na jeden z trzech trybów może powodować lekkie zamieszanie. To chyba jedyna drobna wada, jaka została, by jeszcze bardziej zbliżyć się do poziomu czołówki.

Podsumowanie

Mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach, a myszka Modecom GMX4 plus jest tego idealnym przykładem. Producent wyciągnął wnioski po premierze starszej myszki i zadbał o poprawę elementu, który poprzednio delikatnie kulał, dzięki czemu boki zyskały gumowy materiał. Różnica jest kolosalna i aż sam nie spodziewałem się, ile może przynieść naprawa najsłabszego, choć kluczowego ogniwa. Podsumowując to wszystko, w końcu dostajemy precyzyjny sensor zamknięty w odpowiednio wykonanej konstrukcji, która zapewnia pewny i komfortowy chwyt. Poprawiono także przyciski boczne. Całość dobrze wygląda, a za sprawą przycisków dodatkowych jest w funkcjonalna i trudno się dopatrzyć jakichś ostrych oszczędności. Na koniec najlepsza wiadomość – wygląda na to, że cena pozostaje bez zmian, ponieważ nową mychę da się wyrwać za około 100 złotych. To chyba najlepsza myszka w tej cenie, jaką testowałem i raczej trudno mi znaleźć sensowną alternatywę. Zdecydowanie polecamy!

Dostajemy precyzyjny sensor, zamknięty w odpowiednio wykonanej konstrukcji, która zapewnia pewny i komfortowy chwyt

Nie dopatrzyłem się żadnych istotnych wad testowanego urządzenia, a na pytanie, co da dopłata kilkudziesięciu złotych do innych modeli, odpowiedziałbym, że po prostu nie wszystkim może przypasować wygląd czy mimo wszystko ergonomia, bo akurat te czynniki zależą od osobistych preferencji, budowy dłoni, czy nawyków wyniesionych z poprzednio użytkowanych konstrukcji. Dopłata kilkuset złotych może przynieść natomiast poprawę jakości wykonania czy większą dbałość o szczegóły, co może oznaczać wyższą trwałość, lepsze wyważenie, czy pracę przycisków. Polecam sprawdzić tego gryzonia, nawet jeśli macie sprzęt ponad dwa razy droższy. Warto się nim zainteresować i jeśli to możliwe, przymierzyć w sklepie dla samego pogłębiania wiedzy, która może się przydać przy wyborze następnego urządzenia.

Modecom Volcano MC-GMX4 plus

 

 Ergonomiczna sylwetka, przyjemna w dotyku górna część obudowy, duża rolka, precyzyjny sensor, dobre ślizgacze wraz z zapasowym kompletem, elastyczny przewód wraz ze spinaczem, dużo przycisków dodatkowych, podświetlenie RGB, dobór materiałów, stosunek cena/jakość
 
 Jedynie soft lekko odstaje od wysokiego poziomu czołówki
 
Cena (na dzień 30.04.2018): 99 zł
Gwarancja: 24 miesięce

Komentarze do: Wielki test myszek dla graczy: Dream Machines DM1 FPS


Ładuję...