Wielki test myszek dla graczy: Modecom Volcano GMX5 Beast

Wielki test myszek dla graczy: Modecom Volcano GMX5 Beast

Modecom Volcano GMX5 Beast

Modecom nie zwalnia tempa i gamingowa seria myszek, Volcano GMX, niebawem zyska flagowy model - GMX5. Co prawda na stronie producenta widnieje informacja, że produkt nie jest jeszcze dostępny, jednak my już teraz mieliśmy okazję go przetestować. Dodam również, że - po pozytywnym odbiorze GMX4 - moje oczekiwania wobec następcy są bardzo wysokie. Poprzednik omawianego tu modelu oferował bardzo dobry sensor optyczny PMW3330, ergonomiczną obudowę, atrakcyjny wygląd, a to wszystko w cenie zaledwie 100 zł. Jedyne, co odstawało od zagranicznej konkurencji, to oprogramowanie. Nowiutka "piątka" została zaprojektowana od podstaw i choć widać pewną inspirację gryzoniami Tt eSPORTS czy Cooler Master Storm, to model ten, nazywany Beast, ma szansę stać się pogromcą wyżej wspomnianych. Bestię naszpikowano topową elektroniką, przełącznikami Omron i w sumie aż dziesięcioma programowalnymi przyciskami. W środku czeka także komora z ciężarkami, zapewniająca możliwość dopasowywania wagi urządzenia do własnych preferencji.

Autor: Kamil Zieliński

Modecom Volcano GMX5 Beast test

GMX5 została zaprojektowana od podstaw i choć widać pewną inspirację gryzoniami Tt eSPORTS czy Cooler Master Storm, to model ten, nazywany Beast, ma szansę stać się pogromcą wyżej wspomnianych.

Specyfikacja Modecom Volcano MC-GMX5

  • Sensor: PMW3360
  • Wymiary: 126,5 x 81,6 x 39 mm
  • Częstotliwość próbkowania: do 1000 Hz
  • Przyspieszenie: 30 G
  • Funkcja nagrywania makr
  • Liczba przycisków: 10
  • Zakres rozdzielczości: 50 - 12 000
  • Zasilanie: USB
  • Podświetlenie: LED RGB
  • Dodatkowe ślizgacze
  • Waga: 155 g
  • Długość przewodu: 1,8 m
  • Dodatkowo: zapasowe ślizgacze
  • Dodatkowo: kontrola wagi, 8 ciężarków - każdy po 2,5 g
  • Przełączniki: Omron
  • Kolor: czarny
  • Cena: 159 zł

Wygląd i ergonomia

Opakowanie, skrywające myszkę, utrzymane jest w typowej dla serii, krzykliwej czerwonej kolorystyce. Na jego froncie widzimy zdjęcie produktu i informację o zastosowaniu chwalonego sensora optycznego PMW3360, z tyłu zaś specyfikację. Ta wygląda, jakby projektanci zerknęli, co ma do powiedzenia konkurencja, i postanowili zaprezentować coś równie mocnego. Oznacza to, że nowa Bestia może pochwalić się wszystkim tym, co powinien mieć w sobie współczesny, wysokiej klasy produkt dla graczy. Na myszkę można popatrzeć po otwarciu frontowej części pudełka. Na rozkładówce znajdziemy atrakcyjne zdjęcie przedstawiające produkty Volcano. Oprócz myszki, w środku powinniśmy znaleźć także komplet zapasowych ślizgaczy i drobny manual.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

No i wreszcie sama myszka! Obudowa prezentuje się bardzo interesująco. Jest dość szeroka i długa. Odznacza się wyprofilowaniem dogodnym dla osób praworęcznych i wyżłobieniem na palec serdeczny, trochę w stylu CM Xornet czy EpicGear Medusa. Na próżno dopatrywać się tu oznak cięcia budżetu. Model przypomina myszki dostępne za około 200 złotych i nie ma ani kawałka przywołującego na myśl wrażenia wywoływane przez starsze konstrukcje, wyceniane na niecałe 100 złotych. Cała obudowa została pokryta mieszanką gumo-plastiku. Z podświetlanych elementów zostało tylko logo i nieduża rolka. Scroll na początku zdaje się nie być tak wygodny jak w przypadku GMX4, ale wystarczy spędzić trochę czasu, by się do niego przyzwyczaić. Znajduje się on w nieco błyszczącym obszarze, wraz z aż trzema przyciskami umieszczonymi za nim. Dodatkowy przycisk znajdziemy także bardziej na lewo, trochę jak w myszkach z serii X7 albo w chwalonym przez mnie Genesis Krypton 700. Nie jest on zbyt duży i trzeba trochę poćwiczyć jego sprawne dosięganie, aby rzeczywiście korzystać z niego w grach z powodzeniem.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Kolejna partia aż trzech przycisków czeka na lewym boku. Kciuk umieścimy pod nimi, w specjalnym specjalnym, ogumionym wyżłobieniu. Na przypadkowe klikanie powyższymi przyciskami nie ma szans, ale też efektywne ich wykorzystanie wymaga wprawy. Sama ich praca nie budzi zastrzeżeń, a środkowy jest mocno chropowaty, dzięki czemu wyczujemy go intuicyjnie. Najwięcej klikać będziemy jednak, klasycznie, lewym przyciskiem myszy. Ten jest dość głośny i czuć, że w środku siedzi “rasowy” przełącznik. Praca prawego przycisku jest miękka i dużo cichsza. Prawy bok to, jak już wiemy, wycięcie na palec serdeczny i ogumiony panel boczny, dzięki którym mysz skontrolujemy małym palcem.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Zajrzyjmy pod spód. Znajdziemy tam cztery nieduże ślizgacze, dzięki którym myszka wręcz teleportuje się po podkładce. Przy otworze sensora mamy naklejkę, na której znajdziemy polskie dane producenta. Pod tym wszystkim umieszczono komorę z ciężarkami. Do jej otwarcia potrzebne będą sprawne paznokcie. Po wyjęciu ciężarków Volcano MC-GMX5 staje się bardzo lekka. Domyślnie myszka jest dość dobrze wyważona, a bezwładność tylnej części, wynikająca z jej obciążenia, jest niewielka. Nawet ze wszystkimi ciężarkami nie da się jej dociążyć tak bardzo jak np. Logitech G9. Polecam poświęcić chwilę na znalezienie optymalnego dopasowania, które z pewnością zależy od stylu gry i używanej podkładki. Na wykorzystywanej przeze mnie przez większość czasu Hybrid Pad, myszka ślizgała się bezproblemowo. Zasilania dostarczymy za pomocą oplecionego kabla o długości 180 centymetrów, który kończy charakterystyczna wtyczka z rzepem, ułatwiająca rozpoznanie urządzenia w plątaninie innych i jego złożenie.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Ergonomia, jak wiadomo, zależy od osobistych preferencji, ale są standardy, dzięki którym pewne myszki są jednak wygodniejsze dla większości osób. Sam na co dzień korzystam z symetrycznej konstrukcji Steel Series Sensei, a od czasu do czasu, głównie dla porównania, podłączam także Roccat Kone EMP. Przyzwyczajenie się do kształtu Volcano MC-GMX5 zajęło mi kilka godzin. Z reguły mysz obsługuję palm gripem, kładąc środkowy palec na podkładce, a serdeczny na prawym przycisku. MC-GMX5 wymusza inny chwyt, ponieważ palec serdeczny, wraz z małym, jest zaangażowany w kontrolę gryzonia. Po kilku godzinach staje się to wygodne na tyle, że powrót do moich prywatnych urządzeń wprawiał w chwilowe zakłopotanie. Dłużej poćwiczyć należałoby także obsługę przycisków dodatkowych. Ich umiejscowienie i wykonanie daje potencjał na udogodnienie rozgrywki.

Precyzja

Sercem myszki Modecom jest Pixart PMW3360. To jeden z najlepszych sensorów na rynku. Zredukowano w nim zjawisko akceleracji, podkręcono parametry i wyeliminowano niedogodności występujące w czasie unoszenia sensora. Czujnik cechuje wysoka kompatybilność z różnymi powierzchniami (drewno, szkło, materiały, itd.). Dzięki niemu myszka może pochwalić się DPI na poziomie 12000 (przy interpolowaniu - do 24000). Precyzja i praca sensora to obecnie najwyższy standard i nic dziwnego, że producent zastosował go w swojej topowej konstrukcji. Myszkę sprawdziłem w Battlefield 1 i grało się rewelacyjnie, zarówno na dość problematycznej, ze względu na połysk, podkładce EpicGear HybridPad, jak i na kolorowej szmaciance SteelSeries Qck.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Czasem spotykamy konstrukcję z precyzyjnym sensorem, ale w kiepskiej obudowie, przez co mamy problem z ustawieniem go na celu. W przypadku tej myszki nie było najmniejszego kłopotu. Dodatkowo materiały sprawiają, że Volcano MC-GMX5 po prostu przyjemnie się trzyma. Grałem w rozdzielczości 1000 DPI, która była dość uniwersalna, niezależnie od wybranej broni. Co ciekawe, zwykle używam trochę wyższych wartości, ale - ze względu na idealny ślizg tego modelu - tyle wystarczyło. Co do testów syntetycznych, to - po ustawieniu w sofcie częstotliwości raportowania 1000 Hz - program Enotus Mouse Test zdaje się potwierdzać osiągnięcie około 980 Hz, a jeśli chodzi o interpolację, to ta zaczyna się od ustawienia 12 000 DPI włącznie.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Oprogramowanie i podświetlenie

GUI pobrane ze strony producenta wygląda dużo lepiej niż w przypadku testowanej przez nas wcześniej GMX4 plus. Podejrzanie przypomina oprogramowanie, które napotkałem przy okazji testu myszki Genesis Krypton 700. Podobnie jak tam, na górze mamy pięć zakładek dla każdego profilu. Profile zmieniamy przyciskiem pod myszką. Okno aplikacji zostało podzielone na dwie części. Z lewej stale wyświetlana jest grafika przedstawiająca myszkę, a z prawej strony mamy trzy zakładki. W zakładce Button dostosujemy działanie przycisków - wówczas do obrazka po lewej stronie dołączają strzałki wraz z odnośnikami do każdego przycisku. Wystarczy wybrać przycisk i dostosować jego funkcjonalność. Przeciągamy interesujący nas bloczek z akcją i upuszczamy na wybranym przycisku. Soft zapyta nas, czy chcemy, by akcja wyzwalała się w czasie naciskania czy odpuszczania. Do wyboru, oprócz klasycznych funkcji multimedialnych, mamy też opcje konfiguracji parametrów, np. DPI czy częstotliwości raportowania. Nie zabrakło też możliwości nagrania swojego makra.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Zakładka Effect służy nam do modyfikacji podświetlania. Możemy wybrać jeden z czterech trybów - dwa rodzaje animacji (pulsujące lub kolejno zmieniające się kolory), stałe podświetlenie lub je po prostu wyłączyć. Niestety, nie ma animacji płynnej zmiany koloru, aby logo świeciło całą paletą barw RGB. Podświetlenie rolki jest ustalone przez producenta i zmienia się w zależności od wybranego trybu DPI. W tej materii do wyboru mamy jedynie żółty, zielony, niebieski, różowy oraz czerwony. Gdyby przełączanie między pięcioma trybami nas denerwowało, możemy ograniczyć ich ilość. Szkoda, że brakuje opcji wyświetlania informacji o zmianie DPI/profilu na ekranie, tak jak mają to np. myszki Razer.

Modecom Volcano GMX5 Beast test

Zakładka Performance służy do ustawienia częstotliwości raportowania, akceleracji szybkości przewijania oraz, rzecz jasna, szczegółowego dostosowania DPI (w tym jako opcja oddzielnie dla osi X i Y). Jako całość GUI spisuje się całkiem nieźle i choć jest bliźniaczo podobne do tego stosowanego przez Genesis, nie mamy tego za złe. Zadanie przygotowania GUI mogło być delegowane do zewnętrznej firmy, która się tym zajmuje i z której usług korzystają różni producenci. Ważne, że działa dobrze  i jest czytelne. Trochę tylko szkoda, że nie ma rozbudowanych animacji podświetlania logo, ale i tak nie ma co narzekać.

Podsumowanie

Seria Modecom Volcano zyskuje kolejną udaną myszkę - MC-GMX5. Ta śmiało może konkurować z topowymi gryzoniami, takimi jak Tt eSPORTS Theron, Mionix czy CM Storm. Konstrukcja zwraca uwagę nietypowym kształtem, który umożliwił rozłożenie i swobodny dostęp do aż 10 przycisków. Po kilku godzinach rozgrywki naturalnie zaczynamy lubić tę obudowę, wymuszającą chwyt będący połączeniem palm i claw grip, z naciskiem na udział palca serdecznego w kontrolowaniu. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie, obudowę pokryto miłym w dotyku materiałem, a kluczowe miejsce zawiera chropowatą gumą. W środku wylądował topowy sensor PMW3360 oraz, niezbyt często dziś spotykany, system kontroli wagi, dzięki któremu dopasujemy Volcano MC-GMX5 do własnych preferencji. Padsurfery zapewniają gładki ślizg, a w komplecie znajdziemy także zestaw zapasowy. Myszkę podłączymy oplecionym kablem, na którego końcu znajdziemy miły dodatek w postaci spinacza. O pewny i wyraźny klik dbają przełączniki Omron. Całości dopełnia czytelny i sprawy software m.in. z możliwością nagrywania makr.

W środku Volcano MC-GMX5 wylądował topowy sensor PMW3360 oraz, niezbyt często dziś spotykany, system kontroli wagi, dzięki któremu dopasujemy gryzonia do własnych preferencji.

Test myszki Modecom Volcano GMX5 Beast

Czy są jakieś minusy? Osoby mające bzika na punkcie szczegółów dopatrzą się, że gdzieś tam materiały nie są idealnie spasowane czy powycinane. Przeciętnemu użytkownikowi to nie przeszkadza, ale puryści przyzwyczajeni do kosmicznie wysokiej jakości, np. serii Asus ROG, które kosztują kilka razy więcej, mogą czuć się niezadowoleni. Mi brakowało jedynie braku pełnej swobody w ustawianiu koloru podświetlania rolki i loga, a także możliwości płynnej zmiany koloru. W żaden sposób nie przeszkadza to, by uznać GMX5 za rewelacyjną myszkę, do której zakupu mogę zachęcać, tym bardziej, że jest to produkt wykorzystujący topowe podzespoły, mam na myśli sensor i przełączniki. W momencie premiery cena powinna wynosić około 159 złotych, więc Volcano MC-GMX5 zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Recenzowany produkt oceniam na 4,5 gwiazdki wraz z rekomendacją i odznaczeniem opłacalności.

 

Modecom Volcano MC-GMX5


 

 Ergonomiczna sylwetka, przyjemna w dotyku górna część obudowy, dobra rolka, świetny sensor, dobre ślizgacze, elastyczny przewód, aż 8 przycisków dodatkowych, podświetlenie RGB, dobór materiałów, system dopasowywania wagi, poprawiony względem GMX4 software, przełączniki Omron, zapasowe ślizgacze w komplecie
 Na ten moment brak pełnej kontroli nad podświetleniem logo i rolki

Cena (na dzień publikacji): 159 zł
Gwarancja: 24 miesiące

Komentarze do: Wielki test myszek dla graczy: Modecom Volcano GMX5 Beast


Ładuję...