Wielki test myszek dla graczy: Rapoo V310

Wielki test myszek dla graczy: Rapoo V310

SteelSeries Rival 650 - czy to najlepsza bezprzewodowa mysz dla graczy na rynku? 

SteelSeries to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych firm w świecie gamingu. Jak widać, duński producent nie próżnuje i podbija rynek nową myszką dla graczy — Rival 650. Jest to brat bliźniak Rivala 600, jednak w tym przypadku mamy do czynienia z konstrukcją bezprzewodową. Czas przetestować, czy jest to sprzęt równie dobry, co bezogonkowa poprzedniczka, a wykorzystana łączność bez użycia kabli jest w pełni bezawaryjna i daje komfort użytkowania porównywalny z najlepszymi przewodowymi urządzeniami. Bo przy tak wysokiej cenie, aż 560 złotych, Rival 650 powinien być przecież wzorowym gryzoniem. Na papierze widać, że mysz naszpikowana jest topową, autorską elektroniką, a dostępne grafiki zdradzają niepowtarzalny design i dbałość o najdrobniejsze szczegóły, ale czy w praktyce jest równie dobrze? Na to i inne pytania postaram się odpowiedzieć w tej recenzji.

Autor: Patryk Pawelak

Rival 650, najlepsza bezprzewodowa mysz na rynku?

Specyfikacja SteelSeries Rival 650

  • Sensor: SteelSeries TrueMove3+ Dual Sensor System
  • Wymiary: 131 x 69 x 43 mm
  • Częstotliwość próbkowania: do 1000 Hz
  • Liczba przycisków: 7
  • Zakres rozdzielczości: 100 - 12 000
  • LOD (lift-of-distance): konfigurowalny w zakresie 0,5-2 mm
  • Zasilanie: USB Podświetlenie: LED RGB (8 konfigurowalnych stref)
  • Waga: 121-153 g
  • Długość przewodu: 2 m
  • Dodatkowo: ciężarki, transmiter USB, kabel do ładowania
  • Przełączniki: SteelSeries Switch
  • Kolor: Czarny
  • Cena: 560 zł

Wygląd i ergonomia

Opakowanie skrywające gryzonia utrzymane jest w rozpoznawalnej dla producenta pomarańczowo-czarno-białej kolorystyce. Od frontu zobaczymy grafikę myszy w jej rzeczywistych wymiarach oraz podstawowe informacje o sensorze, regulowanym ciężarze myszy oraz systemie łączności bezprzewodowej. Pełną specyfikację sprzętu znajdziemy na boku pudełka, tył natomiast przyozdobiony jest kolejną grafiką z opisem najważniejszych funkcji. W środku oprócz samej myszy znajdziemy także system ciężarków, przewód do ładowania, transmiter USB oraz szczegółową instrukcję obsługi w wielu językach, niestety zabrakło polskiego. Już na tym etapie widać, że mamy do czynienia z produktem klasy premium. Producent wypchał stylowy karton po brzegi, a my nie możemy się doczekać pierwszego podłączenia, czas więc sprawdzić, co ten gryzoń potrafi. 

Rival 650

Rival 650 prezentuje się rewelacyjnie, mógłbym powiedzieć, że jest to mysz z charakterem - producent zadbał o niepowtarzalny i przyciągający oko design, nie tylko poprzez zaawansowany system iluminacji, ale także ciekawy kształt myszy i przyciągającą oko linię obudowy. Konstrukcja profilowana jest pod graczy praworęcznych, a do ich dyspozycji pod kciukiem znajdziemy aż 3 przyciski. Materiał wierzchni to coś w stylu kauczukowego plastiku, który dobrze trzyma się dłoni i jest niezwykle przyjemny w dotyku, jego minusem jest natomiast lekko palcująca się powierzchnia. Wszystkie elementy są dobrze spasowane i z pewnością nie ujrzymy tu żadnych wad konstrukcyjnych. Już na tym etapie nowy Rival “kupił mnie” dopracowanymi kształtami oraz niesamowitą jakością wykonania. 

Rival 650

Jak już wspomniałem, pod kciukiem nie znajdziemy standardowo dwóch przycisków - producent pokusił się o dodatkowy trzeci przełącznik. Od razu pokochałem to rozwiązanie, z komputera korzystam dość aktywnie i często właśnie na klawiszach bocznych lądują najprzydatniejsze bindy, niestety w większości testowanych przeze mnie myszek mogę dodać jedynie dwie funkcjonalności. Każdy zapalony gracz doceni jeden dodatkowy przycisk i może poświęcam temu zbyt dużą uwagę, ale w mojej opinii co najmniej trzy klawisze boczne ułożone w prawidłowy sposób powinny być standardem, zwłaszcza dla aktywnych użytkowników PCtów. Sama specyfika pracy przełączników od SteelSeries nie sprawia żadnych problemów. Klik każdego z nich jest wyraźny i szybki — switche od duńskiego producenta zapewniają podobne, a nawet lepsze odczucia od popularnych i cenionych Omronów bądź Huano. 

Rival 650

Spód naszej myszki wyposażony został w trzy ślizgacze, jeden duży i dwa mniejsze u dołu Rivala. Myszka wręcz sunie po podkładce, ale także po mniej przystępnych powierzchniach. Po odwróceniu znajdziemy również włącznik naszego urządzenia oraz przycisk Connect parujący mysz z odbiornikiem. Najważniejsze jest jednak serce Rivala 650, a właściwie dwa serca lub może serce i mózg? Nowe urządzenie od SteelSeries posiada bowiem system dwóch sensorów o nazwie TrueMove3+, jeden śledzi ruch, drugi natomiast odpowiada za LOD. O tym, jak dokładnie działają (a działają naprawdę niesamowicie), opowiem nieco później, a teraz skupmy się na ergonomii testowanego gryzonia. 

Rival 650

Rival 650 to niezwykle przyjemna w użytkowaniu mysz. Przede wszystkim jest to urządzenie bezprzewodowe, a każdy gracz wie, jak uciążliwy może być plączący się kabel, który czasem sprawia, że precyzyjnie zaplanowany ruch zmienia się w “coś” zupełnie przypadkowego. Uwielbiam, pewnie nie tylko ja, rozwiązania o łączności bezprzewodowej. Jest to niezwykle wygodne, choć niestety wielu producentów napotyka problemy natury technicznej, przez co ich urządzenia nie są tak precyzyjne, jak bracia z kabelkiem, ale w tym przypadku nie powinniśmy mieć takich obaw. Za bezproblemową łączność odpowiada technologia Quantum Wireless i jak twierdzi sam producent, jest to innowacyjny system łączności, który ma zagwarantować bezprzewodowe granie bez lagów aż przez 24 godziny. Dodatkowo Rival 650 dzięki technologii Fast Charge pozwala po 15 minutach ładowania na nieco ponad 10 godzin użytkowania. 

Rival 650

Spójrzmy jeszcze, jak nowy Rival leży w dłoni. Mysz pasuje do każdego rodzaju chwytu, najwygodniej wypada jednak korzystanie z palm gripa, który w moim przypadku zapewnił komfortowy dostęp do klawiszy bocznych i głównych, a także najmniej męczył dłoń. Producent, aby zaspokoić potrzeby jak największej ilości odbiorców, wyposażył mysz w system ciężarków. Na każdej ze stron, pod odczepianymi na magnes pokrywami, możemy umieścić po cztery 4-gramowe ciężarki, dzięki czemu wedle upodobań dostosujemy wagę urządzenia (w zakresie 121-153 gramy). Niestety, jako fan lekkich myszy, czyli ważących poniżej 100 g, muszę na ten aspekt nieco ponarzekać. Po przesiadce z gryzonia o znacznie niższej masie trudno było mi się przyzwyczaić. Rival 650 był nieco toporny, a wizja dołożenia dodatkowego obciążenia była absurdalna. Jednak po kilku dniach nie sprawiało mi to większego problemu, próbowałem nawet korzystać z dołączonych odważników, choć ostatecznie nie przekonałem się do korzystania z nich na stałe.

Precyzja

Tak jak zdążyłem wspomnieć wcześniej, Rival 650 to dość unikatowe urządzenie. W jego wnętrzu umieszczono aż dwa sensory. Pierwszy z nich to optyczne rozwiązanie od SteelSeries o nazwie TrueMuve 3, które zapewnia niezwykłą precyzję bez względu na dynamikę ruchu. Nie uświadczymy tu także akceleracji, błędów w śledzeniu czy najdrobniejszych lagów. Drugi sensor odpowiada natomiast za dostosowanie LOD-u (lift-off-distance) i system pozwoli przerwać śledzenie już po podniesieniu urządzenia zaledwie o 0,5 mm. Z bezprzewodowym Rivelem spędziłem wiele godzin, tocząc coraz to bardziej wymagające potyczki w grach sieciowych, w tym czasie ani razu mnie nie zawiódł. Counter Strike, Battlefield, PUBG, Fortnite — mysz wszędzie działała bez zarzutu, zarówno w momentach dynamicznej, szybkiej akcji, jak i chwilach wytchnienia z wirtualnym karabinem snajperskim, gdzie wymagana jest nienaganna precyzja. Jako fan niskich rozdzielczości bardzo doceniłem także minimalny LOD, każdy, kto narzeka na niechciane ruchy podczas przenoszenia myszki, musi zapoznać się z nowym Rivalem. 

Rival 650

Testy syntetyczne w tym przypadku to tylko formalność, nie wyobrażałem sobie, żeby sprzęt za takie pieniądze mógł posiadać jakieś nieścisłości. Ustawioną w sofcie częstotliwość raportowania na poziomie 1000 Hz sprawdziłem w programie Enotus Mouse Test, przybliżony wynik wyniósł 992 Hz. Testy na interpolację również przebiegły pomyślnie, owego zjawiska nie doświadczymy w pełnym zakresie DPI. Rival 650 nie pozwolił mi także uświadczyć akceleracji pozytywnej, jak i negatywnej. Działanie testowanego gryzonia pozbawione jest wszelkich problemów i należy do naprawdę niezwykle przyjemnych. Nowe urządzenie od SteelSeries jest po prostu wzorcowe, znakomite wnętrze zamknięte w stylowej i ergonomicznej bryle.

Rival 650

Oprogramowanie i podświetlenie

Wisienką na rivalowym torcie jest dołączone oprogramowanie, bo funkcje opakowane zostały w stylowy, czytelny i intuicyjny soft. Na środku umieszczono podgląd na naszą mysz, z lewej strony możemy z łatwością ustawić funkcje dla poszczególnych klawiszy oraz nagrać makra, a po prawej znajdziemy wszelkie ustawienia techniczne (zaczynając od DPI, poprzez ustawienia baterii czy LOD-u, kończąc na częstotliwości raportowania). Dla fanów iluminacji przygotowano specjalną zakładkę “Illumination”, gdzie wybierzemy kolor świecenia, korzystając z pełnego RGB, a także efekty takie jak oddychanie, tęcza czy reakcja na kliknięcie. Oprogramowanie pozwala również stworzyć kilka profili o odmiennych i niezależnych od siebie ustawieniach.

Rival 650

Podświetlenie Rivala to rzecz, której producent poświęcił dużo uwagi. Mysz posiada bowiem osiem programowalnych stref, gdzie każda z nich może działać niezależnie od pozostałych. Użytkownik może dostosować odpowiednio logo, po trzy strefy na każdym z bocznych ledowych pasków, a także scroll. Takie rozwiązanie daje możliwość stworzenia tysięcy kombinacji, co nadaje urządzeniu unikatowości. Same kolory są bardzo wyraziste i zwyczajnie ładne. To samo tyczy się przygotowanych efektów, animacje oddychania czy tęczy są płynne, a oprogramowanie pozwala na odpowiednie dostosowanie ich szybkości, jasności czy kątów padania. Osobiście nie lubię wymyślnych systemów iluminacji i do szczęścia wystarczy mi chociażby podświetlany scroll, ale w tym przypadku jestem naprawdę zaskoczony tym, jak bardzo świecenie w Rivalu jest przemyślane.

Podsumowanie  

SteelSeries to producent znany i ceniony na całym świecie, a jego gamingowy sprzęt zawsze budził zainteresowanie wśród milionów graczy. Nie inaczej jest tym razem — bliźniacza do Rivala 600 konstrukcja, w tym przypadku bez kabla, to kawał dobrej myszy ze znakomitym wnętrznem. Technologia dwóch sensorów TrueMove3+, system ciężarków, świetne przełączniki, a także bezproblemowa łączność przekładają się na bardzo udane sesje gamingowe. Konstrukcja przetrwa długie lata, jest bardzo solidna, a zarazem stylowa. Mimo że jestem fanem symetrycznych brył, to muszę przyznać, że chyba nie miałem do czynienia z lepszą myszką dla graczy. Rival 650 z pewnością posłuży mi jako wzór do przyszłych testów i najprawdopodobniej wskoczy na osobiste TOP1 gamingowych myszy. 

Technologia TrueMove 3+ oraz bezproblemowa łączność sprawia, że Rival 650 to moje nowe TOP1 w kategorii myszki dla graczy. 

Rival 650

 

Nie jestem w stanie przyczepić się do niczego poza wagą, chociaż nawet stosunkowo duża gramatura Rivala jest w pełni wybaczalna. Zdecydowanie wolę nieco cięższą bezprzewodową mysz niż plączący się za biurkiem kabel i z chęcią wyposażyłbym całe swoje stanowisko w urządzenia bez kabli. Rival 650 to najlepsza bezprzewodowa esportowa mysz na świecie — takie słowa widnieją na pudełku. Odważne stwierdzenie producenta i w sumie… zgadzam się z tym. Nowy sprzęt od SteelSeries to Mercedes wśród myszek dla graczy, niestety za jakością idzie także cena. Na bezprzewodowego Rivala mogą pozwolić sobie nieliczni, bowiem kosztuje on aż 560 złotych. Fakt, trochę dużo, jednak jeśli celujecie w sprzęt na lata, o świetnych parametrach i designie, to warto odłożyć i zastanowić się nad kupnem. Z drugiej jednak strony, za taką kwotę możecie spokojnie kupić przyzwoitą mysz i dodatkowo klawiaturę mechaniczną — to kwestia tego, co jest dla Was najważniejsze. Mnie Rival 650 przekonał do siebie w stu procentach i przyznaję mu 5 gwiazdek wraz z odznaką jakości i rekomendacji.

SteelSeries Rival 650

Rival 650Rival 650Rival 650

  Świetny system sensor TrueMuve3+, dobre ślizgacze, solidnie wykonana obudowa z ergonomicznym kształtem, bezprzewodowe działanie nawet do 24 godzin, czytelne oprogramowanie z wieloma funkcjami, technologia fast charge 15 minut ładowania = 10+ godzin gry, wzorcowe przełączniki, dodatkowy system ciężarków.

 ​ Wysoka cena, lekko palcująca się powierzchnia, stosunkowo wysoka waga.

Cena (na dzień publikacji): 560 zł
Gwarancja: 24 miesiące

Pokaż / Dodaj komentarze do: Wielki test myszek dla graczy: Rapoo V310

 0